Google
Blog > Komentarze do wpisu

Varig. Czyżby koniec?

Brazylijskie linie lotnicze Varig - jeden z prekursorów lotnictwa w Ameryce Łacińskiej, agonizują. Firma przestała płacić pracownikom i dostawcom i – co najgorsze - masowo zaczęła odwoływać loty. Od początku czerwca nie odbyło się ponad 40 proc. zaplanowynch lotów krajowych i ok. 35 proc. lotów zagranicznych. W tej chwili na lotniskach w obu Amerykach i Europie koczuje co najmniej kilkanaście tysięcy pasażerów Variga z ważnymi biletami, licząc na coraz mniej prawdopobdobne pojawienie się samolotu tej kompanii. Szacuje się także, że co najmniej 5 tys. brazylijskich kibiców piłki nożnej przyleciało do Niemiec na Mundial właśnie z Varigiem. I prawdopodobnie nie będzie miało z kim wrócić. Kłopot będą też mieli sami piłkarze – Varig jest bowiem oficjalnym przewoźnikiem Celeção. Kompania poinformowała tymczasem dzisiaj, że do odwołania zawiesza wszystkie loty między Brazylią, a Monachium, Madrytem, Paryżem, Nowym Jorkiem, Miami, Los Angeles, Meksykiem, Montevideo, Asunción i Bogotą... Związki zawodowe ostrzegają, że już w najbliższych dniach zwolnionych z pracy zostać może co najmniej 2 tysiące pracowników Variga i aż do ponad 5 tysięcy pracowników SATA – filii kompanii zajmującej się obslugą naziemną samolotów na brazylijskich lotniskach i której Varig jest największym klientem.

Sytuacja jest na tyle poważna, że brazylijski rząd powołał specjalny sztab kryzysowy, na którego czele postawiono... ministra obrony Waldira Piresa. „To co przygotowujemy, to niemal akcja wojenna. Żaden Brazylijczyk z ważnym biletem nie pozostanie pozostawiony na pastwę losu. Zorganzujemy transport dla każdego z nich” – zapewnił dzisiaj. I dodał, że Narodowa Agencja Lotnictwa Cywilnego (ANAC), wspólnie z pozostałymi brazylijskimi przewoźnikami i ich zagranicznymi partnerami już pracują nad planem rapatriacji pasażerów Variga. Rząd ma także jeszcze nikłą nadzieję, że w najbliższych dniach uda sprzedać jakiemuś inwestorowi upadającą firmę, która kiedyś była dumą całego narodu.

Początkowo wydawało się, że ratunek przyjdzie ze strony NV Participacoes – firmy, która podpisała już wstępny kontrakt na zakup za 450 milionów dolarów prawa do eksploatacji tras obsługiwanych przez Varig. Okazuje się jednak, że firma ta – utworzona przez jeden ze związków zawodowych pracowników Variga (TGV) i „anonimowych inwestorów” nie ma nawet 75 milionów dolarów, które musi wpłacić jako gwarancję przed końcem tego tygodnia. Tymczasem BR Distribuidora, dostarczająca paliwo lotnicze na brazylijskich lotniskach filia narodowego giganta petrochemicznego Petrobras, oświadczyła dzisiaj że linia kredytowa Variga zamknięta zostanie w najbliższy piątek. Czyżby miał to być ostatni dzień operacji lotniczych 79-letniej kompanii?

Kłopoty brazylijskiej kompanii to oczywiście nic nowego. Varig, który jest jedynym południowo-amerykańskim partnerem sojuszu Star Alliance (należy do niego także polski Lot) znajduje się w głębokim kryzysie już od kilku lat. Globalny spadek ilości pasażerów lotniczych po wydarzeniach września 2001 roku i przede wszystkim drastyczny spadek wartości brazylijskiej waluty wobec dolara sprawiły, że pod koniec ubiegłego roku długi Varigu sięgały oficjalnie 2,6 miliarda dolarów, choć niezależni analitycy przypuszczali, że tak naprawdę przekroczyły one 3,3 miliarda. Na szczęście dla kompanii jej największym wierzycielem jest brazylijski skarb państwa i rząd w Brasilii wielokrotnie zapewniał, że nie doprowadzi do bankructwa „jednej z najbardziej znanych wizytówek Brazylii na świecie”. Brazylijscy ministrowie nie wykluczają możliwości nacjonalizacji kompanii, choć uparcie powtarzają, że woleliby „rynkowe rozwiązanie”. Słusznie tłumaczą, że Brazylia jest jedną z najbardziej dynamicznie rozwijających się gospodarek na świecie i transport lotniczy w tym kraju ma olbrzymią przyszłość.

Problem w tym, że zadłużony i źle zarządzany Varig z każdym miesiącem coraz bardziej tracił swą dawną świetność. Dwa lata temu po raz pierwszy kompania ta straciła pozycję lidera na rynku lotów wewnętrznych w Brazylii na rzecz swego konkurenta TAM, który jeszcze cztery lata temu borykał się z podobnymi do Varigu kłopotami. Rząd zmusił wówczas obie deficytowe kompanie do współpracy, a nawet chciał w którymś momencie skłonić je do fuzji. TAM sam jednak poradził sobie z restrukturyzacją, zerwał w tym roku wszelką współpracę z Varigiem i w zaczął coraz bardziej rozwijać konkurencyjne wobec Variga połączenia międzynarodowe. Strategia ta przyniosła świetne rezultaty – tylko w pierwszym kwartale tego roku TAM zarobił blisko 50 milionów dolarów.

Coraz większą konkurencję stanowi także GOL – największy tzw. tani przewoźnik w Ameryce Południowej, który w ubiegłym roku także uruchomił swe pierwsze loty poza granice Brazylii. Sytuacja dla flagowego brazylijskiego przewoźnika jest więc rzeczwiście podbramkowa.

Jeszcze w ubiegłym roku inwestycjami w Varigu zainteresowane były amerykański Texas Pacific Group i portugalski przewoźnik TAP. Negocjacje rozbijały się jednak za każdym razem o zapis w brazylijskim prawie, który uniemożliwia zagranicznym inwestorom objęcie więcej niż 20 proc. udziałów w lokalnej kompanii lotniczej.

Ewentualne, a właściwie trudne do uniknięcia bankructwo Variga będzie miało poważne konsekwencje dla Brazylii, ale nie tylko dla niej. Viacao Aerea Rio-Grandense SA, bo taka jest pełna nazwa brazylijskiego przewoźnika, wraz ze swymi dwoma lokalnymi filiami Rio Sul i Nordeste, latał do aż 80. miast w Brazylii i 27. zagranicą. Varig kontroluje także urugwajską kompanię Pluna.

Varig nie może już nawet dla swego ratunku sprzedawać samolotów. Te które do niego należały zostały bowiem już dawno sprzedane. Aktualna flota 61. samolotów składa się bowiem wyłącznie z leasingowanych maszyn. Z czego operacyjnych jest w tym tygodniu tylko 25! 16 jest uziemoinych z powodów technicznych, a 20 kolejnych ze strachu że zajęte zostaną przez niopłacanych od kilku miesięcy leasigodawców.

Varig jest kompanią prywatną o dość przedziwnej strukturze własnościowej: 87 proc. akcji należy bowiem do reprezentującej pracowników Variga Fundacji Ruben Berta.


tags: , , , , , , .

środa, 21 czerwca 2006, zwirekiwigura

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Nowości na niebie z Podróż na Południe
Rosną ceny ropy naftowej na światowych giełdach, a wraz z nimi niestety także ceny lotniczych biletów . Na szczęście 8211 na rynku połączeń z Ameryką Łacińską 8211 rośnie także konkurencja , więc ten wzrost cen powinien być umiarkowany. Dużą ... »
Wysłany 2008/03/14 21:58:57
Komentarze
tierralatina
2006/06/21 23:25:48
Z Varigiem rzeczywiscie zle sie dzialo juz od kilku lat. Ostatnio zawsze staralem sie unikac lotow ta kompania, preferujac swietnego moim zdaniem TAMa. Ale mimo wszystko szkoda byloby, gdyby rzeczywiscie padl. Przede wszystkim dlatego, ze bedzie trudniej o bilety do Ameryki Poludniowej. I na pewno podrozeja! A i tak w ciagu ostatnich 4-5 lat srednie ceny wzrosly juz o jakies 70-80 proc... :(
--
Tierralatina
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/06/22 03:42:09
Nie jestem pewien, czy wysokie ceny lotow interkontynetnalnych do/z Su-Am byly skutkiem czy tez przyczyna dotychczasowej polityki Variga (i ~wiekszosci tutejszych linii, nieznaczacych).

W czasie 6-7 lat, od kiedy korzystam, i to czesto, ceny wcale znaczaco nie wzrosly, za to totalnie obnizyla sie jakosc uslug. I nie mam na mysli wylacznie bu-class obiadkow, ale podstawowe fakty, typu ze samolot jest do dyspozycji, zabiera wszystkich zacheckinowanych pasazerow, i ze odlatuje.

Lezke jedna albo dwie uronie, ale nie wiecej. Ta firma juz dawno wiedziala co ja czeka, ale nikt przyslowiowego tylka nie ruszyl, az do czasu, kiedy akurat zabraklo na pensje dla pracownikow.

Po trochu majac nadzieje, ale po trochu rowniez racjonalnie myslac, nie sadze, zeby sie to znaczaco odbilo na cenach lotow miedzy EU albo US a BR. I tak byly skalkulowane duzo "lepiej" niz normalny business plan pozwala, tzn. margines zysku byl ok. 2-krotnie wiekszy niz na podobnie atrakcyjnych trasach, zarowno businessowo jak i turystycznie. Czyli, po prostu i tak caly czas przeplacamy. Po cichu, po bardzo cichu, licze na to, ze to sie skonczy i normalny bilet PL-BR-PL, albo vice versa (via FRA/LHR/ORY/AMS/...) nie bedzie drozszy niz WAW-JFK. Akurat w Europie pare kompanii mogloby sie pobic pod tym wzgledem o schede po Varigu..