Google
Blog > Komentarze do wpisu

Tajemnica lotu AF 447

Co wydarzyło się minionej nocy z należącym do Air France airbusem A330-200, który wykonywał rejsowy lot Rio de Janeiro – Paryż? Na to pytanie dzisiaj nie umie precyzyjnie odpowiedzieć nikt. A ci co próbują to autorytatywnie robić, dają jedynie przykład swej ignorancji. Można oczywiście snuć różorakie hipotezy, od porwania przez UFO po zamach bombowy, ale pozostają one jedynie hipotezami, których jest bardzo wiele. W historii dzisiejszego lotu AF 447 więcej jest niewiadomych, niż rzeczy które wiemy na pewno.

Zacznijmy od faktów. Należący do Air France airbus A330-200 z 228. osobami na pokładzie, wystartował o godzinie 19:03 czasu lokalnego z lotniska Galeão-Antônio Carlos Jobim w Rio de Janeiro. Lot do Paryża trwać miał 11 godzin i 15 minut. Samolot miał wylądować na lotnisku Roissy-Charles de Gaulle o 11:15 czasu lokalnego.

Pierwsze ponad trzy godziny lotu przebiegły bez najmniejszych problemów, załoga utrzymywała typowy kontakt z brazylijskimi kontrolerami lotu. O godzinie 22:33 (3:33 czasu paryskiego) kapitan znajdował się w wirtualnym punkcie INTOL, 465 km od znajdującego się na brazylijskim wybrzeżu miasta Natal. Zgodnie z obowiązującą procedurą, ponieważ samolot zbliżał się do granicy zasięgu radarów brazylijskiej kontroli lotniczej, pilot Air France pożegnał się z kontrolującymi jego lot Brazylijczykami, zgłosił wejście w strefę burz i silnych turbulencji i zameldował, że zgodnie z planem lotu za ok. 50 min. powinien się znaleźć w tzw. punkcie TASIL, gdzie maszyna miała przejść pod opiekę senegalskich kontrolerów. Czyli sytuacja także jak najbardziej standardowa. W chwili tego złożenia tego meldunku samolot znajdował się nad Oceanem Atlentyckim, w okolicach archipelagu Fernando de Noronha i leciał na wysokości 10670 metrów, z prędkościa 840 km/h.

Piloci nie sygnalizowali żadnych problemów, a śledzący lot kontrolerzy do momentu planowanego zniknięcia samolotu z ekranów radarów, nie zauważyli żadnej zmiany kursu francuskiej maszyny. I dopiero 40 minut później, o 23:14 (4:14 czasu paryskiego) samolot wysłał do siedziby Air France serię automatycznych komunikatów, informując m.in. o awarii systemu elektrycznego i spadku ciśnienia w kabinie.

Wbrew temu czego laik mógłyby się spodziwać, te automatyczne alerty nie spowodowały natychmiastowego rozpoczęcia akcji ratunkowej. Francuzi porozumieli się bowiem z Brazylijczykami i wspólnie doszli do wniosku, że samolot mógł zostać uderzony piorunem, być może ma pewne kłopoty z elektryką/elektroniką, ale nadal kontynuuje swój lot. Wersja ta była tym bardziej prawdopodobna, że w przeciwnym przypadku, czyli w wypadku katastrofy nad oceanem, natychmiast zaczęłyby nadawać tzw. balizy ratunkowe. To zupelnie niezależne od samolotu urządzenia, które zaczynają automatycznie emitować sygnał w przypadku kontaktu z wodą. Z podobnych urządzeń korzystają m.in. żeglarze. Takiego sygnału jednak nie było. Szczególnego niepokoju nie wywołał nawet fakt, że AF 447 nie pojawił się na ekranach radarów afrykańskich kontrolerów o zaplanowanej godzinie.Ttłumaczono to możliwą przecież w przypadku kłopotów technicznych awarią transpondera, czyli urządzenia emitujące radarową „wizytówkę” maszyny.

Dopiero po kolejnych 3 godzinach, czyli ok. 7:00 czasu paryskiego Brazylijczycy wysłali pierwszy samolot patrolowy, a Air France postanowił utworzyć sztab kryzysowy. Mający kłopoty z elektryką i łącznością samolot powinien był już wówczas pojawić się w okolicach lotnisk Senegalu, Wysp Kanaryjskich, lub Wysp Zielonego Przylądka, na których byłby w stanie bez problemu wylądować i których radary powinny go zauważyć nawet z niedziałającym transponderem. Tymczasem nigdzie go nie było.

Po kolejnych kilku godzinach było już w 100 proc. pewne, że samolot uległ katastrofie. Po prostu zapas jego paliwa nie wystarczyłby na aż tak długi lot.

Wraz z wzrostem pewności ze lot AF 447 zakończył się tragicznie akcja ratunkowo-poszukiwawcza nabierała rozmachu. Brazylijczycy wysłali swą Marynarkę Wojenną: patrolowiec Garajaú wypłynął z portu Natal, fregata Constitução z Salwadoru, a korweta Caboclo z Maceió. Brazylisjkie lotnictwo wysłało ze swojej strony aż 5 samolotów (w tym dwa Herculesy) i dwa śmigłowce. Wszystkie będą wykonywać loty patrolowe z bazy na archipelagu Fernando de Noronha. Francja wysłała samolot wojskowy z Dakaru, a Hiszpanie z Wysp Kanaryjskich.

Teren poszukiwań jest jednak gigantyczny. Jak przyznał francuski minister transportu, Jean-Louis Borloo, „samolot może być gdzieś pomiędzy brazylijskim wybrzeżem, a Wyspami Kanaryjskimi”. Bo nie wiadomo przecież czy samolot rozbił się w chwili przesłania automatycznego komunikatu, czy też – tak jak podejrzewano – jeszcze przez jakiś czas kontynuował swój lot. Pytanie jak długo i w jakim kierunku?

Dlatego też Francuzi zwrócili się o pomoc do Stanów Zjednoczonych, aby Pentagon skierował na tą część globu dostępne mu środki satelitarnej obserwacji i nasłuchu.

Co się stało z lotem AF 447? Tak jak już pisałem – można tylko snuć hipotezy, pamiętając przy tym że bardzo rzadko do katastrof dochodzi z jednego tylko powodu. Najczęściej to nietypowy łańcuch różnych wydarzeń. Bo sam fakt, że samolot był w strefie burz i silnych turbulencji nie jest żadnym wytłumaczeniem tragedii. Uderzenie piorunem normalnie nie jest powodem żadnych poważniejszych kłopotów. Nawet zasygnalizowa awaria systemu elektrycznego też nie jest tu wskazówką. Samoloty mają wielokrotne systemy zabezpieczeń i nawet gdy wysiądzie całkowicie elektryka na pokładzie, airbus A330-200, tak jak każdy duży liniowiec, powinien być w stanie kontynuować lot do najbliższego lotniska. Służy temu m.in. tzw. generator RAT, niewielka turbina śmigłowa, która dostarcza wystarczającą energię aby awaryjnie zasilić najważniejsze urządzenia.

Zresztą nawet gdyby wyobrazić sobie holywoodzką sytuację i mega-piorun, którego uderzenie jakimś cudownym sposobem doprowadza do spalenia całej elektroniki, to dlaczego nigdy nie zaczęły działaćawaryjne nadajniki, które nie są w żaden sposób połączone z innymi urządzeniami na pokładzie i które powinny uruchomić się w przypadku kontaktu z wodą? Zwłaszcza, że na pokładzie A330 są aż trzy takie radio-boje.

Zwłaszcza, że samolot był na pewno w dobrym technicznym stanie. Maszyna miała pięć lat i 18870 godzin lotu za sobą, oraz generalny przegląd zakończony 16 kwietnia.

Piloci byli doświadczeni: kapitan miał na koncie 11 tysięcy godzin lotu, z czego 1700 na airbusie A330/A340; drugi pilot miał 6600 godzin lotu, z czego 2200 na A330/A340, jego zastępca (przy tak długich lotach jest pilot-zmiennik) 3000 godzin lotu, z czego 800 na A330/A340.

Miejmy nadzieje, że śledztwo pozwoli rozwiać te wszystkie zagadki. Choć łatwe ono nie będzie. Najpierw trzeba zlokalizować wrak, później wydobyć czarne skrzynki, które są pewnie gdzieś na dnie ocenu na głębokości kilkuset, czy nawet kilku tysięcy metrów.

Jest to największa katastrofa w historii Air France i pierwszy wypadek z ofiarami śmiertelnymi airbusa A330 (oprócz wypadku poczas lotu próbnego w Tuluzie w 1994 roku).

Wśród ofiar lotu AF 447 są przede wszystkim Francuzi, Brazylijczycy i Niemcy, ale także – choć to wciąż nieoficjalna wiadomość - dwójka Polaków.


tags: , , , , ,

poniedziałek, 01 czerwca 2009, zwirekiwigura

Polecane wpisy

  • Przyczyny katastrofy AF447

    Francuskie Biuro Śledztw i Analiz opublikowało w końcu końcowy raport ze śledztwa ws. pamiętnej katastrofy lotu AF447, w czasie którego lecący z Rio de Janeiro

  • Latanie rekordowo bezpieczne

    Latanie jest bezpieczne - o tym wie chyba każdy. Lotnicze podróże są najpewniejszym sposobem przemieszczania się. I, co więcej, z roku na rok jest coraz lepiej.

  • Kolejny airbus wpadł do morza!

    Już sobie wyobrażam te dramatyczne komentarze „ekspertów” na internetowych forach: „ponownie wypadek airbusa”, „już nigdy nie wsią

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Zlokalizowano miejsce katastrofy lotu AF 447? z Aeroplan
Brazylijskie lotnictwo wojskowe zlokalizowało prawdopodobnie miejsce wczorajszej katastrofy należącego do Air France airbusa A330-200, który wykonywał połączenie Rio de Janeiro 8211 Paryż. Jak przyznał pułkownik Jorge Antônio Amaral ... »
Wysłany 2009/06/02 18:11:16
Katastrofa Air France z Tierra Incógnita
Uwielbiam latać samolotem . Podróż lotnicza nie wywołuje u mnie żadnego stresu, wręcz przeciwnie 8211 działa uspokajająco i relaksująco. W chwili gdy maszyna odrywa się od ziemi wpadam w specyficzny błogostan, mam wrażenie że wszystkie moje ... »
Wysłany 2009/06/02 23:55:33
Koniec czarnych skrzynek? z Aeroplan
Czy wciąż owiana nimbem tajemniczości katastrofa lotu AF 447 spowoduje rewolucję technologiczną w urządzeniach monitorujących przebieg lotu dużych samolotów pasażerskich? To niewykluczone. W chwili gdy wciąż trwają, póki co, bezowocne ... »
Wysłany 2009/06/13 21:14:31
Poszukiwania szczątków przerwane z Aeroplan
Ekipy poszukujące ciał ofiar katastrofy lotu AF 447 , oraz szczątków samolotu, w tym czarnysch skrzynek, poinformowały dzisiaj o wstrzymaniu jakichkolwiek działań . Powodem są bardzo złe warunki atmosferyczne w regionie w którym ... »
Wysłany 2009/06/14 19:53:24
A330 to pewny samolot z Aeroplan
8222 Airbus A330 to pewny i sprawdzony samolot . Powody wypadku maszyny Air France są wprawdzie jeszcze nie znane, ale nie sądzę aby miały one związek z jakąś wadą tego samolotu 8221 . Jak myślicie, czyje są to słowa? Jakiegoś pracownika ... »
Wysłany 2009/06/15 20:26:18
Przyczyny katastrofy AF447 z Aeroplan
Francuskie Biuro Śledztw i Analiz opublikowało w końcu końcowy raport ze śledztwa ws. pamiętnej katastrofy lotu AF447, w czasie którego lecący z Rio de Janeiro do Paryża airbus A330-200 wpadł do Atlantyku. Swój finalny raport Biuro Śledztw i ... »
Wysłany 2012/07/07 01:50:48
Komentarze
antekwielki
2009/06/02 03:58:58
napisz cos o liniach mexicana. ostatnio duzo tym podrozuje, najczesciej na trasie meksyk - bs as i bez kilku szklanek porzadnie wypelnionych winem lub tequila nigdy sie nie obedzie.
twoje "samolotowe" relacje sa na bardzo wysokim poziomie i czesto sie karmie twoim blogiem. pozdrawiam, Antek
-
Gość: laik-konik, *.kosnet.pl
2009/06/02 13:10:58
super fajnie przystępnie napisane
-
Gość: Paweł, *.introl.pl
2009/06/02 14:19:28
Tak tylko w kwestii formalnej - prawdopodobnie nie chodziło Ci o APU a o RAT ( en.wikipedia.org/wiki/Ram_Air_Turbine ). To jest mała turbinka śmigłowa. APU to trochę coś innego. RAT był użyty również podczas słynnego już lądowania na rzece Hudson ( en.wikipedia.org/wiki/US_Airways_Flight_1549 ).
-
2009/06/02 14:52:37
Jestem ciekaw, jak często wystpępuje automatyczne sygnalizowanie awarii i jaki procent z tego stanowią fałszywe alarmy. Jeśli jest to w miarę skuteczny system, który włącza się tylko w sytuacjach kryzysowych, to dlaczego tyle czasu zwlekano z rozpoczęciem akcji ratunkowej? Może tam gdzieś ludzie czekają na ratunek...
-
Gość: , 207.218.42.*
2009/06/02 15:06:22
APU to tylko funkcja uzadzenia (auxiliary power unit) ktory moze przybierac forme RAT czyli turbiny napedzanej sila wiatru lub turbiny gazowej en.wikipedia.org/wiki/Gas_turbine jako motoru -formy napedu generatora pradu.
-
zwirekiwigura
2009/06/02 17:01:59
Macie oczywiscie racje. Mialem na mysli RAT.

@patman: Ta informacja automatyczna nie zawierala zadnej krytycznej wiadomosci. Wiec jaka akcje ratunkowa chcialbys przeprowadzac? Jak mozna "ratowac" uszkodzony, ale nadal lecacy samolot?
-
Gość: Potworski, *.katowice.agora.pl
2009/06/02 17:03:24
APU jako funkcja? Pierwsze słyszę. Gdzie tak się określa funkcję turbiny RAT? APU to nic więcej jak turbina zasilająca samolot w potrzebne mu zasoby m.in. podczas postoju i wyłączonych silników. Są przecież nawet osobne knefle na overheadzie uruchamiające APU i RAT-a.
-
2009/06/02 18:35:27
Dlaczego do wykrycia samolotu przez radar potrzebny jest transponder?
Przecież radar powinien sobie poradzić i bez tego urządzenia.
-
Gość: Potworski, *.chello.pl
2009/06/02 19:11:11
Pentaprism - nie jest potrzebny jeśli to jest np radar wojskowy, który wykrywa cele na podstawie odbicia fal od obiektów. Natomiast jest potrzebny w przypadku radarów używanych w kontroli lotów, gdzie spełnia funkcję "wizytówki" - jak to nazwał autor felietonu.
-
zwirekiwigura
2009/06/02 19:26:58
@pentaprism: wyobraz sobie, ze jestes w nocy w gorach i masz latarke. jaki zasieg ma ta Twoja latarka? Jesli to bedzie dobry halogen, to moze kilometr. Szans na oswietlenie nia kolegi znajdujacego sie na przeciwleglym, odleglym o 5 kilometrow stoku, nie masz zadnych. Ale jesli on tez bedzie mial latarke i ja zaswieci, to go zobaczysz, prawda? Tak, w duzym uproszczeniu, dziala trasponder - to urzadzenie nadawczo-odbiorcze. Dzieki temu, ze nadaje samolot jest bardziej "widoczny", niz gdyby jego "widocznosc" miala zalezec od omiatania go "swiatlem" radaru, ktorego maksymalny zasieg to niecale 400 km.

Pamietaj tez, ze wypadek mial miejsce nad Atlantykiem, ktory nie jest calkowicie objety kontrola radarowa. Kontrola ruchu jest tam wciaz proceduralna, czyli zalogi co jakis czas, w okreslonych punktach, melduja sie droga radiowa kontrolerom, ktorzy nie koniecznie "widza" ich na ekranie radarow.

@antekwielki: Mexicana to calkiem dobra linia lotnicza. Jedna z najstarszych na swiecie. Zapisali sie wprawdzie w historii lotnictwa jako przewoznik w barwach ktorego doszlo do najtragiczniejszej w skutkach katastrofy B727, ale bylo to juz dawno - w 1986 roku. Od tego czasu nie mieli wiekszych problemow. Maja stosunkowo nowoczesna flote airbusow i starzejace sie boeingi. Skoro latasz z nimi z Meksyku do Buenos Aires, to masz akurat pecha, bo na tej trasie lataja ponad 20-letnie B767. To najstarsze samoloty w ich flocie. Mexicana ma obecnie 4 maszyny tego typu. Nastepnym razem jak bedziesz lecial, to zwroc uwage na numer rejestracyjny samolotu, a moze bedziesz mogl wypic za Ojczyzne. Bowiem XA-MXN jeszcze do ubieglego roku mial barwy LOTu i nazywal sie Gniezno. Zas XA-MXO to byly lotowski Krakow. Dwa pozostale B767 (XA-MXE i XA-MXC), zanim trafily do Meksyku, mialy wielu wlascicieli, miedzy innymi Gulf Air, Transbrasil i boliwijski LAB.
Mexicana jest obecnie w finalowym etapie wchodzenia do aliansu oneworld. Pelnoprawnym czlonkiem ma stac sie jesienia tego roku. Czlonkiem wprowadzajacym, tym ktory jest odpowiedzialny za to aby Mexicana spelniala wszystkie standardy sojuszu jest American Airlines. Wiec nie moze byc az tak zle... ;)
-
miskidomleka
2009/06/02 21:38:57
zwirekiwigura: "Pamietaj tez, ze wypadek mial miejsce nad Atlantykiem, ktory nie jest calkowicie objety kontrola radarowa. Kontrola ruchu jest tam wciaz proceduralna, czyli zalogi co jakis czas, w okreslonych punktach, melduja sie droga radiowa kontrolerom, ktorzy nie koniecznie "widza" ich na ekranie radarow"

No to jak to jest, polskie gazety piszą o znikaniu z ekranów radarów, nawet się ich publicznie o to czepiam (zakladając kontrolę proceduralną), ty w notce najpierw piszesz o znikaniu z ekranów radarach, a w komentarzach o kontroli proceduralnej.
-
Gość: pawlo, *.multi-play.net.pl
2009/06/02 21:50:45
"samolot wysłał serię automatycznych komunikatów, informując m.in. o awarii systemu elektrycznego i spadku ciśnienia w kabinie." - komunikat o dekompresji kabiny nie jest powodem do niepokoju?
-
Gość: a, *.85-237-176.tkchopin.pl
2009/06/02 22:11:59
Pantagon?
-
zwirekiwigura
2009/06/02 22:30:38
miskidomleka: Bo jedno drugiego nie wyklucza... :) AF 447 rzeczywiscie znikl z radarow. Brazylia ma stacje radarowa na wyspie Fernando de Noronha i cale to wydarzenie mialo miejsce na granicy zasiegu radarow. Wiec znikl i juz sie nie pojawil, co z racji na polozenie nie wywolywalo specjalnego niepokoju, bo nie bylo zadnego sygnalu awaryjnego. Ot, popsul mu sie transponder - pomysleli kontrolerzy.

Jeszcze raz - po kolei i troche bardziej uporzadkowane, bo informacji jest wiecej niz wczoraj (godziny wg. czasu brazylijskiego): o 22.33 samolot znajduje sie w wirtualnym punkcie INTOL (565 km od miasta Natal), gdzie zgodnie z procedura melduje po raz ostatni brazylijskim kontrolerom ze lot przebiega bez problemu i ze za niespelna 50 minut - o 23:20 - w wirtualnym punkcie TASIL bedzie sie kontaktowal z senegalskimi kontrolerami. Dodal ze wchodzi w strefe burz i turbulencji. O 22.48 samolot znika z ekranow radarow. Minimalnie wczesniej niz powinien. Kontrolerzy dochodza do wniosku, ze ma pewnie klopoty z transponderem (i moze rzeczywiscie je mial). Ostatnia zarejestrowana pozycja wskazuje ze samolot leci wlasciwym kursem, na wlasciwej wysokosci i z wlasciwa predkoscia. Powodow do niepokoju wiec nie ma.

O 23:14 samolot automatycznie wysyla serie komunikatow o powaznych awariach. Wysyla ja - bo tak to dziala - nie do kontrolerow, lecz do centrum lotow Air France.

O 23:20 samolot nie nawiazuje zapowiedzianego kontaktu z Senegalczykami. Francuzi mysla - ma klopoty z komunikacja. Po konsultacji z Senegalem uznaja ze beda czekac az wejdzie w strefe zasiegiu ich radarow. Zwlaszcza ze boje alarmowe nie nadaja zadnego sygnalu. Oznacza to, sa przekonani, ze samolot jest nadal w powietrzu.

Dopiero po kolejnych prawie dwoch godzinach wszyscy dochodza do wniosku, ze cos jest jednak nie tak. Bo samolotu wciaz nigdzie nie ma.

Ok. 3 rano startuje pierwszy brazylijski samolot patrolowy.
-
zwirekiwigura
2009/06/02 22:37:35
@Pawlo: Oczywiscie ze jest. Ale wszystko ma miejsce w strefie poza zasiegiem radarow, na srodku oceanu. W Air France dowiaduja sie, ze samolot ma powazne problemy, ale - wiedzac ze nie ma sygnalu z boi awaryjnych - ciagle utrzymuje sie w powietrzu. Co mozna wowczas robic? Wyslac jaki samolot mu na spotkanie? po co? Wiec czekali.
Wiem, ze moze to dziwic, ale to logiczna decyzja.
-
antekwielki
2009/06/03 00:01:26
"Skoro latasz z nimi z Meksyku do Buenos Aires, to masz akurat pecha, bo na tej trasie lataja ponad 20-letnie B767. To najstarsze samoloty w ich flocie."

Dżizas! no to bez czterdziesto-procentowej butelki sie nie obedzie! i znowu zaczne pierwszy dzien w Bs As na kacu :/
mogles mnie sklamac! ;)
-
miskidomleka
2009/06/03 01:56:23
zwirekiwigura: miskidomleka: AF 447 rzeczywiscie znikl z radarow. Brazylia ma stacje radarowa na wyspie Fernando de Noronha i cale to wydarzenie mialo miejsce na granicy zasiegu radarow. Wiec znikl i juz sie nie pojawil, co z racji na polozenie nie wywolywalo specjalnego niepokoju, bo nie bylo zadnego sygnalu awaryjnego. Ot, popsul mu sie transponder - pomysleli kontrolerzy. [...] O 22.48 samolot znika z ekranow radarow. Minimalnie wczesniej niz powinien

Skąd masz te informacje? Chętnie bym się powczytywał.

Wiki pisze:The aircraft left Brazil Atlantic radar surveillance at 01:48 UTC.
The last contact with the aircraft was at 02:14 UTC, four hours after take-off, when its avionics automatically transmitted several messages via ACARS indicating multiple systems failures. The first of these messages, at 2:10 UTC, reportedly indicated that the autopilot had disengaged and the fly-by-wire computers had switched to an alternate program used in the event of multiple system failures. Next, the aircraft transmitted several messages indicating failures of the Air Data Inertial Reference Unit, the Integrated Standby Instrument System (a backup system providing primary flight instruments), and two of the three flight control computers. The final message received, at 02:14 UTC, indicated a possible cabin depressurization


co by świadczyło jakby normalnie wyszedł z zasięgu radarów, a kłopoty zaczęły się pół godziny później.
-
Gość: Viking2, *.cpe.net.cable.rogers.com
2009/06/03 02:44:40
Wyobrazmy sobie taka sytuacje: samolot rzeczywiscie zostaje trafiony piorunem. Samo w sobie, jak to juz wspomnial autor blogu, nie jest to jeszcze przyczyna zadnej tragedii. Samolot w czasie lotu nie jest uziemiony, systemy elektryczno-elektroniczne posiadaja duplikaty (rezerwowe systemy, normalnie nie w uzyciu, istniejace na wypadek awarii systemow pryncypialnych). Zasilanie rzeczywiscie odbywa sie przy pomocy malej turbiny ze smiglem, opuszczanej z kadluba samolotu (smiglo napedzane jest przeplywem powietrza wywolanym poruszaniem sie calego samolotu).
Teraz, pogdybajmy dalej: Wyobrazmy sobie, ze na pokladzie jednak byl ktos z jakims ladunkiem wybuchowym, a plan byl odpalic go w czasie ladowania, nad paryskim CDG, co z pewnoscia spowodowaloby powazne straty, wiele ofiar i szereg zaklocen w ruchu lotniczym. I to uderzenie pioruna, ktore spowodowalo, ze elektronika samolotu zwariowala, spowodowalo tez to, ze elektroniczny zapalnik terrorysty rowniez zwariowal. I odpalil natychmiast.
Zadna grupa terrorystyczna nie przyznaje sie do zamachu, bo - spojrzmy na to od ich strony - jest to niewyobrazalne fiasko. Gdyby udalo sie rozpieprzyc paryski CDG to owszem, "wlasciciele" powmyslu natychmiast zaczeliby zwyczajowe pokrzykiwania o "zdlawieniu imperialistow", "zwyciestwie islamu", "swietej wojnie" i reszcie tych idiotyzmow. Ale w sytuacji, kiedy plan zawiodl, siedza cicho, probujac w jakis sposob oszczedzic sobie wstydu.
Fantastyczna teoria? Moze i fantastyczna. Ale czy sytuacja jest mozliwa? Z pewnoscia jest. Nie mam pojecia, na ile prawdopodobna, bo - uczciwie mowie - tylko spekuluje...
-
2009/06/03 08:16:05
@zwirekiwigura: mnie interesuje, czy tego typu sytuacje, czyli automatyczne nadanie informacji o sytuacji krytycznej i brak kontaktu z samolotem to rutyna? Rozumiem, że nie podjętoby natychmiastowych działań, gdyby takie wypadki często miewały miejsce, a okazywałyby się "fałszywymi alarmami". Jeśli jednak jest to sprawa precedensowa, to ktoś niepotrzebnie opóźnił akcję ratunkową.
-
Gość: duki, *.internetdsl.tpnet.pl
2009/06/03 08:55:22
ale oprócz awari doszło także do rozszczelnienia kabiny i myśłe że to już wszelkim służbom powinno dać jakiś znak do reakcji aaa nie zakłądając że lot jest dalej kontynułowany. jak doszło do rozszczelnienia to pewnie sie pojawiły maski, kto wie może od tego sie zaczoł rozpadać samolot
-
zwirekiwigura
2009/06/03 21:32:50
@patman: zapominasz o jednym bardzo waznym parametrze: do tragedii doszlo na srodku Atlantyku, w rejonie nie pokrytym przez nadzor radarowy. Wiec o jakiej akcji ratunkowej moze byc mowa na srodku oceanu, gdy nie jest znana dokladna lokalizacja? Statki ratownicze potrzebuja 2-3 dni na dotarcie do tego akwenu. Czy myslisz, ze 3-4 godziny ewentualnego opoznienia w rozpoczeciu poszukiwan stanowia w takiej sytuacji jakakolwiek roznice? Nie sadze.

@miskidomleka: W tym co pisalem opieralem sie glownie na dokumentach i informacjach podawanych przez Brazylijczykow (znam portugalski). Ale masz racje, ze teraz juz jednoznacznie mowia iz samolot po prostu planowo wyszedl z obszaru brazylijskiej kontroli radarowej. Zaraz poprawie i zaktualizuje ten wpis.
-
Gość: Przyszła Stewardessa, *.internetdsl.tpnet.pl
2009/06/04 10:18:37
A moim zdaniem plan wydarzeń był taki. Leciał AF447 A330-200 i wleciał w niebezpieczną strefę jaką jest trójkąt bermudzki. :(. Po kilku minutach lotu przez trójkąt wpadł w silne 4 minutowe turbulencje. w ich wyniku siadły systemy elektryczne, ale autopilot ciągle działał, następnie nastał silny powiew wiatru który mógł spowodować odwrócenie się samolotu kadłubem w dół, zaczął spadać, po drodze przez burzę i chmury mógł w niego uderzyć jeszcze jeden piorun, który spowodował zapalenie się kadłuba no a później już tylko rozpadanie się na części i wpadnięcie do wody. Niestety, to przykre. Codziennie śledzę wątki związane z tą tragedią jaka spotkała AF. Pozdrawiam, przyszła stewardessa... [*]
-
Gość: AK77, 82.177.46.*
2009/06/04 12:19:08
Trójkąt Bermudzki na środku Atlantyku ?
-
miasto-masa-maszyna
2009/06/04 12:54:02
UFO wychodziło z prędkości warpowej w rejonie Trójkąta, zanim wyhamowało to już było nad środkowym Atlantykiem. To przecież oczywiste ;-/

Jaja z pogrzebu i jeszcze świeczuszka ([*]) na koniec. Dżizas...
-
miskidomleka
2009/06/04 13:27:57
Mam cichą nadzieję, że w samolotach, którymi latam, pracują stewardessy rozumniejsze w kwestiach lotniczych niż "przyszła". Bo pomijając nawet wiarę w istnienie "trójkąta", twoje "wyjaśnienie", przyszła, kłóci się ze zdrowym rozsądkiem i tym, co już wiadomo.
-
2009/06/09 20:31:39
@ Viking2: "Wyobrazmy sobie taka sytuacje: samolot rzeczywiscie zostaje trafiony piorunem ... na pokladzie jednak byl ktos z jakims ladunkiem wybuchowym, a plan byl odpalic go w czasie ladowania, nad paryskim CDG, ... I to uderzenie pioruna, ktore spowodowalo, ze elektronika samolotu zwariowala, spowodowalo ... ze elektroniczny zapalnik terrorysty rowniez zwariowal. I odpalil ... Fantastyczna teoria?" Raczej tak, fantastyczna a co gorsze małomądra i negująca doświadczenie. Samolot pasażerski dalekich linii to nie japońska latająca torpeda wypełniona tonami ładunków wybuchowych, bombą jest on sam i jego paliwo na początku rejsu (11.09 się kłania). Dlatego porywa się je na początku rejsu i natychmiast kieruje na cel. Terrorysta to może przemycić na pokład dosłownie bombkę, której wybuch na końcowym lotnisku w suchym samolocie może zrobić dziurę.
-
antekwielki
2009/07/02 00:42:19
wyladowalem szczesliwie. przy okazji poznalem pilotow i wszystkie stewardessy :)
lecialem MA-MXC czyli nie naszym lotoskim.
-
antekwielki
2009/07/02 00:42:54
znaczy sie lotowskim:)
-
Gość: ALLI, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2011/10/16 01:16:15
Jeżeli wszystkie stewardessy mają taki poziom inteligencji...to, to jest dopiero przykre