Google
Blog > Komentarze do wpisu

Sojuszów bitwa o Amerykę Łacińską

Zarówno Star Alliance, jak i SkyTeam przyjęły ostatnio pod swe skrzydła duże linie lotnicze z Ameryki Łacińskiej. Co jednak nie oznacza, że lotnicza bitwa o ten region świata już się skończyła.

Dla linii lotniczych Ameryka Łacińska to wciąż Ziemia Obiecana. Od wielu lat nieustannie rosną nie tylko wskaźniki liczby pasażerów transportowanych wewnątrz tego regionu, ale także ruch międzykontynentalny z i do tej części naszego globu. Nic dziwnego - Ameryka Łacińska jest coraz bardziej doceniana nie tylko przez turystów, ale także przez światowy biznes. Brazylia, Meksyk, Kolumbia i Chile to kraje, które ostatnio mocno pną się w górę w rankingach wielkości zagranicznych inwestycji.

W efekcie takie lotnisko w brazylijskim São Paulo stało się w ostatnich latach międzykontynentalnym hubem, do którego latają najwięksi przewoźnicy ze wszystkich kontynentów poza Australią. Swe połączenia z Ameryką Łacińską uruchomiły już takie giganty jak Emirates, Qatar Airways, Turkish Airlines, czy Korean Air. Inne, jak chociażby emiracki Etihad, do latynoamerykańskich lotów się już oficjalnie szykują.

Rosnąca konkurencja na latynoamerykańskim rynku lotniczym zmusza coraz częściej jego graczy do opracowywania strategii walki o klienta. Słabsi gracze odpadają, najczęściej bankrutująć (w tym roku upadła już Pluna w Urugwaju i Sol w Paragwaju), inni łączą swe siły - czy to przez fuzje, czy przez porozumienia.

Tylko w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy doszło m.in. do połączenia kolumbijskiej Avianki z salwadoreńską TACA, oraz przejęcia brazylijskiego TAMu przez chilijski LAN. W wyniku tej drugiej fuzji powstało LATAM Airlines Group - już zaliczane do jednego z największych lotniczych koncernów na świecie. 

O swą obecność na tak dynamicznie rozwijającym się niebie zadbać też musiały, oczywiście, globalne sojusze linii lotniczych. I rzeczywiście - układ sił między nimi na latynoskim rynku, przez lata znajdujący sie w stanie równowagi, w ostatnich miesiącach gwałtownie zaczął się zmieniać. I wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek walki.

Zacznijmy od Star Alliance. Sojusz ten, przez długie lata, swą obecność w Ameryce Łacińskiej koncentrował na Brazylii. Jego regionalnym partnerem był początkowo Varig, który jednak w 2006 roku zaczął bankrutować i w efekcie, rok później, został wykluczony ze Stara. Sojusz niemal natychmiast rozpoczął negocjacje z potencjalnymi następcami Variga. Wśród kandydatów były m.in. Aerolineas Argentinas, ale to w końcu, w 2010 r., brazylijski TAM stał się nowym latynoamerykańskim przyczółkiem Stara.

Niestety dla tego sojuszu, już kilka miesięcy później TAM rozpoczął negocjacje o możliwym oddaniu się w objęcia chilijskiego LANu. Który przecież należy do konkurencyjnego oneworld. Szefowie Staru nie byli jednak tym razem przezorni i do dyskusji o członkowstwie zaprosili także łączące się wówczas Aviankę i TACA. I kilka miesięcy temu AviancaTACA także stała się członkiem Star Alliance. A także panamska Copa Airlines, która przeszła do Staru ze SkyTeam w ślad za swym amerykańskim partnerem Continental, który połączył sie z United, jednym z założycieli Stara.

Efekt tego wszystkiego jest taki, że w tej chwili Star Alliance jest najsilniejszym sojuszem w Ameryce Łacińskiej. Należy do niego AviancaTACA ze swymi filiami w Kolumbii, Salwadorze, Kostaryce, Peru, Hondurasie, Nikaragui i Gwatemali, a panamska Copa Airlines (z filią w Kolumbii), oraz TAM - największy przewoźnik w Brazylii.

Sytuacja ta nie potrwa jednak długo - nie ulega bowiem wątpliwości, że TAM już za kilka miesięcy opuści Star Alliance i przyłączy się do oneworld. Taki warunek postawił bowiem chilijski strażnik antykartelowy, zgadzając się na fuzję LANu z TAMem.

A to bardzo wyrówna podział sił między Starem i oneworld. I to mimo, że ten drugi sojusz wciąż nie załatał dziur w siatce połączeń będących efektem upadku swego meksykańskiego członka - Mexicany. Na szczęście oneworld ma w swych szeregach LAN i jego filie w Argentynie, Peru i Ekwadorze. A wkrótce ma być także przyjęta nowopowstała filia w Kolumbii. Nie można też zapominać o należącej do oneworld Iberii, która jest niekwestionowanym liderem na trasach między Ameryką Łacińską i Europą. TAM doskonale się w to wszystko wpasuje.

Pozostaje SkyTeam. Sojusz skupiony wokół Air France/KLM i Delty, jako jedyny z wielkiej trójki nie miał do niedawna żadnego członka w Ameryce Południowej. Jego jedynym latynoskim oparciem było Aeroméxico. Oraz Copa Air, zanim nie przniosła się do Star Alliance.

Napisałem "było", bo sytuacja zmieniła sie pod koniec sierpnia - do SkyTeam przyjęte zostały wówczas Aerolineas Argentinas. Nie są to jednak linie lotnicze będące strategicznym graczem w regionie, więc SkyTeam raczej pozostanie na ostatniej pozycji w walce sojuszów o latynoamerykańską obecność. Choć nie bez walki - jego szefowie zapowiadają, że będą kontynuować regionalną ekspansję. Problem w tym, że interesujących i wolnych kandydatów wielu nie pozostało. Najbardziej prawdopodobne jest to, że do SkyTeam z czasem wejdzie brazylijski GOL, już współpracujący z wieloma przewoźnikami należącymi do tego sojuszu.

niedziela, 09 września 2012, zwirekiwigura

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: