Ostatnie notki
Zakładki:
RSS FEED:
Interesujące blogi:
Kompanie lotnicze:
Low-costy:
Przydatne:
|
piątek, 06 listopada 2009
O możliwości bankructwa hiszpańskiego przewoźnika Air Comet mówi się już od wielu miesięcy. Firma zalega z wypłatami pensji pracownikom, nie rozlicza się z kontrahentami, coraz częściej odwołuje loty... Sami jej szefowie przyznają, że miewa ona „problemy z płynnością finansową”. Dlatego już niejednokrotnie dochodziło do tak absurdalnych sytuacji, że pasażerowie sami musieli targać swe bagaże do i z samolotu (bo Air Comet zalegał z opłatami wobec firmy mającej to zrobić). Zdarzało się także, że piloci latali z walizkami pieniędzy, aby na obcych lotniskach gotówką zapłacić za tankowanie maszyny – nikt nie chciał już bowiem im tego skredytować. Smutną normą w firmie stały się też opóźnienia, często przekraczające 24 godziny. Nigdy jednak jeszcze nie wydarzyło się to, co miało miejsce minionej nocy nad Oceanem Atlantyckim i co wydaje się być nowym rozdziałem w historii upadku Air Comet, przewoźnika który jeszcze kilka lat temu miał w planach wejście do czołówki największych kompanii lotniczych świata... Otóż, wyobraźcie sobie, że wczoraj w nocy pasażerwie lotu Madryd-Buenos Aires zostali w środku nocy, po 6 godzinach lotu, obudzeni przez komunikat kapitana obwieszczający, że... wracają do Europy. W pierwszej chwili nikt nie protestował, nikt się nie buntował. Ludzie byli zaspani, podejrzewali kłopoty techniczne maszyny, generalnie byli wystraszeni. Piekło rozpętało się dopiero, gdy po 12 godzinach od startu, samolot ponownie znalazł się na madryckim Barajas. Ktoś bowiem zdradził jaki był prawdziwy powód powrotu maszyny – okazało się, że Brazylia nie zgodziła się na przelot airbusa nad swym terytorium. Air Comet od miesięcy bowiem nie płaci temu państwu za korzystanie z jego przestrzeni powietrznej i usług tamtejszych kontrolerów. Wściekłość niektórych pasażerów była tak wielka, że przerażony personel wezwał policję aby zapewniła mu ochronę i uspokoiła najbardziej krewkich protestujących. Współczuć należy jednak i jednym i drugim. Pasażerom nie tylko dlatego, że nie dolecieli wczoraj do Buenos Aires, ale też gdyż wielu z nich miało już za sobą kilkudniowe koczowanie na madryckim lotnisku. Około 30 z 280 podróżujących wczoraj miało do Argentyny trafić już 3 dni wcześniej. Nie dostali się jednak na pokład z powodu overbookingu. Trudno jednak o cokolwiek winić personel przewoźnika, zwarzywszy że większość pracowników Air Comet ostatnią wypłatę w czerwcu... Kierownictwo Air Comet, już zgodnie z tradycją, relatywizuje problemy i zapewnia że wszystko gra jak w najlepszej orkiestrze. Powrót z nad Atlantyku nazywają zaś „drobnym incydentem spowodowanym kłopotami w koordynacji z lotniczymi władzami Brazylii”... tags: samoloty, lotnictwo, linie lotnicze, przewoźnicy lotniczy, bankructwo, Air Comet
Francuski przewoźnik Air France jest od kilku dni pierwszym w Europie właścicielem i operatorem największego pasażerskiego samolotu świata – airbusa A380. Ceremonia przekazania Francuzom europejskiego SuperJumbo odbyła się 30 października w zakładach Airbusa w Hamburgu.
A380 w barwach Air France posiada trzy kabiny: pierwszą klasę dla 9. pasażerów, business dla 80. i ekonomiczną dla 449. W sumie samolot zabrać może na pokład aż 538 podróżnych. -Każdy A380 to dla Air France oszczędność rzędu 12-15 milionów dolarów rocznie- zdradził Pierre-Henri Gurgeon, prezes Air France-KLM. Największy airbus jest bowiem najbardziej oszczędnym i ekologicznym z aktualnie istniejących samolotów długodystansowych. Szacuje się, że przy pełnej kabinie, do przewiezienia jednek osoby na dystansie 100 km, A380 potrzebuje niespełna 3 litrów paliwa lotniczego. To o 20 proc. mniej niż najlepsza konkurencja.
Przekazany Francuzom A380 wyposażony jest w silniki Engine Alliance GP7200. Air France zamówiło dotychczas w sumie 12 takich samolotów. A 380 w barwach francuskiej kompanii jest 20. maszyną tego typu, która trafiła do komercyjnej eksploatacji. Wcześniej wyprodukowane egzemplarze latają w Singapore Airlines (10 sztuk), Emirates (5) i Qantas (4). Samoloty te spędziły już w powietrzu ponad 75 tysięcy godzin, wykonały 7900 lotów i przewiozły ponad 2,5 miliona pasażerów.
Pierwszy w Europie A380 swój inauguracyjny rejsowy lot odbędzie 20/21 listopada na trasie Paryż-Nowy Jork-Paryż.
tags: lotnictwo, konstruktorzy lotniczy, przewoźnicy lotniczy, Airbus, Air France, A380
czwartek, 29 października 2009
Airbus, europejski producent samolotów, poinformował, że mimo globalnego kryzysu w branży przewozów lotniczych, produkcja w bieżącym roku przebiega zgodnie z planem i firma najprawdopodobniej przekaże swym klientom identyczną jak w rekordowym roku ubiegłym liczbę samolotów. „W ubiegłym roku, z 483 samolotami jakie opuściły nasze fabryki, pobiliśmy nasz własny rekord i byliśmy światowym liderem. Wszystko wskazuje na to, że w tym roku będzie dokładnie tak samo” – ujawnił Tom Williams, wiceprezes europejskiego koncernu. Nie wszystko jest jednak równie różowe jak tegoroczna produkcja. W obliczu kryzysu większośc przewoźników lotniczych odbiera wprawdzie wcześniej zamówione samoloty, jednak bardzo się onie ociągają się z podpisywaniem nowych kontraktów. I tak Airbus zakładał, że w tym roku podpisze umowy na budowę 300. maszyn, tymczasem – jak dotąd – tych zamówień było tylko 123. Ale to i tak znacznie lepiej niż u amerykańskiego konurenta Boeinga, który w pierwszych 9 miesiącach tego roku zarejestrował jedynie 74. nowe zamówienia. Wśród zmartwień Airbusa znajduje się także słaby dolar – waluta obowiązująca w handlu samolotami. Rosnący staosunek euro do amerykańskiej waluty znacznie przycina marże europejskiego konstruktora. Tom Williams przyznaje też, że jego firma wciąż ma kłopoty z produkcją wielkiego A380. „Nie idzie to nam tak gładko, jakbyśmy tego chcieli” – stwierdził, przyznając że w tym roku nie uda się zbudować wszystkich zaplanowanych SuperJumbo. „Przekażemy ich klientom w sumie tylko 13” – sprecyzował. Sa też jednak inne dobre wiadomości z Tuluzy – Tom Williams zapewnił, że jeszcze w tym roku swój pierwszy, wielokrotnie już odkładany lot, odbędzie w końcu A400M – pierwszy w historii koncernu duży, transportowy samolot dla wojska. Bardzo sprawnie też idzie praca nad najnowszym cywilnym dzieckiem Airbusa – A350 XWB . Zainteresowanie tym samolotem jest duże, a pierwszy lot jest zaplanowany na drugą połowę 2012 roku. Airbus ma już zamówienia na blisko 500 takich maszyn. tags: lotnictwo, konstruktorzy lotniczy, Airbus.
czwartek, 01 października 2009
Tylko dzisiaj do północy trwa trwa jeszcze 48-godzinna, super-promocja Lufthansy. Objęte są nią loty ze wszystkich obsługiwanych przez niemieckiego przewoźnika polskich lotnisk do 34. miast świata. I tak, przykładowo, do Bostonu lub Dubaju polecieć można już za 1400 PLN, a do Pekinu czy brazylijskiego São Paulo za 1600 PLN. Wylot z Polski musi nastąpić między początkiem listopada tego roku, a końcem lutego roku przyszłego. Maksimum pobytu to 3 miesiące, a minimum to noc z soboty na niedzielę. Promocja obowiązuje wyłącznie przy zakupach dokonywanych za pośrednictwem internetowej strony Lufthansy. tags: lotnictwo, przewoźnicy lotniczy, kompanie lotnicze, Lufthansa, promocja.
poniedziałek, 14 września 2009
Portugalski TAP, który od kilku miesięcy lata między Warszawą a Lizboną jest interesującą alternatywą nie tylko dla tych, którzy chcieliby posłuchać fado i pospacerować nad brzegami Tagu. To także warta uwagi propozycja dla tych którzy wybierają się poza kontynent europejski – TAP Portugal lata bowiem do Ameryki Południowej i Afryki.
Portugalski przewoźnik jest szczególnie atrakcyjny dla tych, którzy planują wybrać się do Brazylii – żadna inna europejska kompania lotnicza nie lata do aż tak wielu miast w największym kraju Ameryki Południowej. Z TAPem polecieć możemy do nie tylko do São Paulo i Rio de Janeiro, ale także do Belo Horizonte, Brasilii, Fortalezy, Natalu, Recife i Salvadoru. TAP lata także do Caracas w Wenezueli. Portugalczycy nieustannie rozwijają też siatkę swych połączeń z Afryką. Właśnie poinformowali, że – począwszy od 26 listopada – będą latać do stolicy Algierii, Algieru. Poza tym, TAP lata już ze swego hubu w Lizbonie do Casablanki w Maroku, do gwinejskiej stolicy Bissau, do senegalskiego Dakaru, do Prai i Sal na Wyspach Zielonego Przylądka, do Maputo w Mozambiku, Luandy w Angoli i São Tomé na Wyspach São Tomé i Książęcej. TAP Portugal należy do tego samego co LOT i Lufthansa sojuszu lotniczego Star Alliance. I uchodzi w nim za jednego z najlepszych europejskich przewoźników. tags: lotnictwo, transport lotniczy, przewoźnicy lotniczy, kompanie lotnicze, TAP Portugal, Star Alliance
Słowacki tani przewoźnik SkyEurope właśnie zbankrutował, LOT ogłosza rekordowe straty – branża lotnicza jest w kryzysie. I to nie tylko w naszym regionie. Na tym blogu publikowaliśmy w ostatnich miesiącach dziesiątki informacji o stratach, zamykanych połączeniach i zwolnieniach. W sumie nie powinno to nikogo dziwić, bo szef IATA, Giovanni Bisignani, już na początku tego roku zapowiedział, że 2009 może być najczarniejszym okresem w historii cywilnego lotnictwa. Przepowiednie te sprawdzają się – lotnicza branża jest obecnie w głębszym kryzysie, niż po atakach z 11 września 2001 roku. Szacuje się, że globalne przychody przewoźników spadną z ubiegłorocznych, i tak już małych, 528 miliardów dolarów, do 448 miliardów. To prawie 15 proc. obniżka. Eksperci z IATA przewidują, że linie stracą w tym roku co najmniej 9 miliardów USD. Kryzys dotyka wszystkich dziedzin. Od wielu miesięcy spada przewóz pasażerów we wszystkich klasach, maleje też ilość wożonych towarów. Zdaniem Bisignaniego niewykluczone, że dno już zostało osiągnięte, ale „nie ma najmniejszych oznak na odbicie się od niego”. Zdaniem szefa IATA zarządy przewoźników powinny działać w „trybie przeżycie”, czyli nadal szukając oszczędności, ograniczając swe moce i wielokrotnie oglądając każdego wydawanego dolara. tags: lotnictwo, transport lotniczy, przewoźnicy lotniczy, kompanie lotnicze, kryzys, IATA, Giovanni Bisignani | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||