Google
Kategorie: Wszystkie | konstruktorzy | lotniska | promocje | przewoźnicy | wypadki
RSS
środa, 23 marca 2011

Kierownictwu portu lotniczego w Warszawie należy się dwója. A raczej pała. Za totalną porażkę w przyciąganiu do naszej stolicy nowych, prestiżowych przewoźników. Bo to naprawdę jest wstyd, że z serca prawie 40-milionowego kraju w samym środku Europy jedynymi pozaeuropejskimi bezpośrednimi lotami są, obsługiwane przez rodzimy LOT, trasy do Nowego Jorku, Chicago, Toronto i Hanoi. No OK, jest jeszcze Bliski Wschód i Egipt.

Osoby odpowiedzialne za ten stan rzeczy tłumaczyć się będą, oczywiście, wciąż relatywną niezamożnością polskiego społeczeństwa sprawiającą, że Polacy ponoć wciąż nie są łakomym kąskiem dla wielkich międzynarodowych przewoźników. Tylko czy to rzeczywiście prawda?

Śmiem w to wątpić czytając komunikat Qatar Airways o planowanym uruchomieniu lotów do... Sofii. Z całym szacunkiem dla Bułgarów, nie wydaje mi się wcale, że są oni bardziej i dalej podróżującym narodem niż Polacy. Dodajmy przy tym, że Qatar Airways lata już też do Budapesztu i Bukaresztu.

Zresztą porównajmy sytuację na głównych lotniskach naszej części Europy. Gdzie i z kim można polecieć z Warszawy, Pragi i Budapesztu?

 

Warszawa ma obecnie blisko 100 regularnych połączeń lotniczych, wykonywanych przez 28 przewoźników. Trudno jednak ruszyć z niej poza Europę bez przesiadki. W połączeniach międzykontynentalnych LOT nie ma praktycznie żadnej konkurencji (bo trudno za nią uznać Royal Air Maroc latający do Agadiru i El Al do Tel-Awiwu). Nasz narodowy przewoźnik może nas przetransportować do Bejrutu, Chicago, Damaszku, Hanoi, Kairu, Nowego Jorku, Tel-Awiwu, Tibilisi i Toronto.

Lotnisko w Pradze obsłużyło w ubiegłym roku o ponad 3 milony pasażerów więcej niż Okęcie. W chwili obecnej ma ono 105 regularnych połączeń obsługiwanych przez 50 przewoźników. Poza Europę loty z Pragi oferują: Azerbaijan Airlines - do Baku; miejcowe Czech Airlines do Almaty, Beirutu, Damaszku, Erewania, Kairu, Taszkientu, Tibilisi, Tel-Awiwu, a wkrótce też do Hanoi; Delta Air Lines do Nowego Jorku i sezonowo do Atlanty; El Al do Tel-Awiwu; Emirates do swego hubu w Dubaju; Korean Air do Seulu; S7 Airlines do Nowosybirska; Smart Wings do Dubaju; Ural Airlines do Jekaterinburga; Air Company Yakutia do Krasnodaru i Yamal Airlines do Tjumenu.

Budapeszt w ubiegłym roku obsłużył liczbę pasażerów (8,1 mln) bardzo zbliżoną do tej, która przewinęła się przez Warszawę (8,7 mln). Ma podobną też podobną ilość połączeń (blisko 100) wykonywanych przez 33 przewoźników. Poza Europę ze stolicy Węgier latają: American Airlines zaczyna 6 kwietnia loty do Nowego Jorku; Delta Air Lines sezonowo do Nowego Jorku; Egypt Air do Kairu; Hainan Airlines do Pekinu; lokalny Malév do Ammanu, Bejrutu, Damaszku i Tel-Awiwu; Qatar Airways do Dauchy.

 

Czy Was, drodzy czytelnicy, zadowala oferta warszawskiego lotniska? Jakiego nowego przewoźnika najchętniej zobaczylibyście na Okęciu?

poniedziałek, 21 lutego 2011

Ukraiński Aerosvit, przewoźnik w Polsce popularny głównie ze względu na relatywnie tanie bilety na połączenia z Indiami i Tajlandią, uruchomi w końcu od dawna zapowiadane loty między Kijowem i Krakowem.

logo Aerosvit Airlines

Połączenie to miało pierwotnie wystartować w październiku ubiegłego roku, ale jego premiera została wówczas odwołana. Tym razem nie ma być już falstartu - ukraińskie samoloty, począwszy od 28 marca, pojawiać się będą w podkrakowskich Balicach cztery razy w tygodniu: w poniedziałki, wtorki, czwartki i piątki. I w te same dni wracać będą na Ukrainę.

Loty z Kijowa do Krakowa startować będą o 06:55 we wtorki i czwartki (przylot o 7:40) i o 15:05 w poniedziałki i piątki (przylot o 15:50). Loty Kraków - Kijów są zaplanowane na 8:45 we wtorki (arr. 11:15), 8:30 w czwartki (arr. 11:30) i 16:40 w poniedziałki i piątki (arr. 19:05).

Połączenie z Krakowem Aerosvit będzie obsługiwał będzie 80-miejscowymi antonowami AN-148 (we wtorki) i 50-osobowymi embraerami ERJ-145 (poniedziałki, czwartki i piątki). W tym ostatnim operatorem lotu będzie Dniproavia.

Poza połączeniem z Krakowem, Aerosvit planuje w najbliższym czasie uruchomić 11 innych, nowych tras.

poniedziałek, 14 lutego 2011

Naszemu LOTowi konkurencja rośnie nie tylko na trasach przez ocean. Czeskie linie lotnicze CSA potwierdziły właśnie, że od 22 czerwca latać będą z Pragi do Hanoi. Przewoźnik ten stanie się tym samym drugą w Europie Środkowo-Wschodniej, właśnie po naszym Locie, firmą oferującą połączenie z Wietnamem.

Czesi, podobnie jak Polacy, latać będą do Hanoi trzy razy w tygodniu. Przynajmniej w okresie letnim. CSA planuje bowiem, po 30 sierpnia, zredukowanie cząstotliwości lotów do dwóch tygodniowo. A w okresie zimowym, czyli po 11 września planowany jest tylko jeden lot na tydzień.

Oferta naszego narodowego przewoźnika wydaje się być jednak, na trasie do Wietnamu, ciekawsza od czeskiej. Bo choć lotowskie boeingi B767 są juz dość wysłużone, a ich wyposażenie kabiny odbiega od przyjętych w Europie standardów, to jednak komfort lotu samolotem szerokokadłubowym, na tak długiej trasie, jest większy niż mniejszymi samolotami. CSA tymczasem, planuje obsługiwanie trasy między Pragą a Hanoi aibusem A320.

Samolot ten nie jest, oczywiście, w stanie pokonać takiego dystansu bez międzylądowania. Czesi więc, do i z Hanoi, latać będą przez Ałmaty w Kazachstanie. PRG-ALA to ok. 6 godzin lotu, a ALA-HAN prawie kolejnych siedem.

Dla czeskiego przewoźnika trasa do Hanoi oznacza powrót do Azji po blisko 10 latach przerwy. A także powrót do Wietnamu po ponad 20. W latach 80-tych ubiegłego wieku samoloty CSA latały tam na przedziwnych trasach: Praga-Bombaj-Hanoi-Dżakarta-Bombaj-Bejrut-Praga, oraz Praga-Bombaj-Hanoi-Bombaj-Dubaj-Praga.

CSA jest członkiem sojuszu lotniczego SkyTeam.

środa, 09 lutego 2011

Wygląda na to, że powoli zaczyna się kruszyć monopol LOTu na bezpośrednie loty transatlantyckie z Polski. Już wkrótce nasz narodowy przewoźnik będzie miał na tym rynku konkurencję. Nieśmiałą, ale zawsze jakąś.

Kanadyjskie firma FlyCentralEurope poinformowała właśnie, że - począwszy od 27 maja - rozpocznie loty między Hamilton w stanie Ontario, a Krakowem, Budapesztem i Pragą. A także między Chicago i Krakowem.

Wszystkie loty w imieniu tej kanadyjskiej firmy wykonywać będzie Air Italy swymi boeingami B767-200ER, które zabierają na pokład 253 pasażerów.

Ceny biletów zaczynają się od 757 dolarów kanadyjskich za KRK-YHM-KRK i 898 dolarów kanadyjskich za KRK-ORD-KRK. Do tych cen należy jednak doliczyć od 275 do 325 dolarów tytułem podatków i dodatkowych opłat.

Loty z Hamilton do Krakowa wykonywane będą w niedziele, a z Krakowa do Hamilton w piątki. Z kolei loty z i do Chicago zaplanowane są na poniedziałki i środy.

Póki co, przewoźnik zakłada, że wszystkie te nowe trasy będą obsługiwane jedynie w sezonie letnim, czyli do września.

Spróbuję. Choć nie obiecuję, że się to uda, bo różnych zajęć ostatnio mam bardzo dużo. Ale może, mimo wszystko, się to uda?

04:25, zwirekiwigura
Link Komentarze (1) »
piątek, 06 listopada 2009

O możliwości bankructwa hiszpańskiego przewoźnika Air Comet mówi się już od wielu miesięcy. Firma zalega z wypłatami pensji pracownikom, nie rozlicza się z kontrahentami, coraz częściej odwołuje loty... Sami jej szefowie przyznają, że miewa ona „problemy z płynnością finansową”.

Dlatego już niejednokrotnie dochodziło do tak absurdalnych sytuacji, że pasażerowie sami musieli targać swe bagaże do i z samolotu (bo Air Comet zalegał z opłatami wobec firmy mającej to zrobić). Zdarzało się także, że piloci latali z walizkami pieniędzy, aby na obcych lotniskach gotówką zapłacić za tankowanie maszyny – nikt nie chciał już bowiem im tego skredytować. Smutną normą w firmie stały się też opóźnienia, często przekraczające 24 godziny.

Nigdy jednak jeszcze nie wydarzyło się to, co miało miejsce minionej nocy nad Oceanem Atlantyckim i co wydaje się być nowym rozdziałem w historii upadku Air Comet, przewoźnika który jeszcze kilka lat temu miał w planach wejście do czołówki największych kompanii lotniczych świata...

Otóż, wyobraźcie sobie, że wczoraj w nocy pasażerwie lotu Madryd-Buenos Aires zostali w środku nocy, po 6 godzinach lotu, obudzeni przez komunikat kapitana obwieszczający, że... wracają do Europy. W pierwszej chwili nikt nie protestował, nikt się nie buntował. Ludzie byli zaspani, podejrzewali kłopoty techniczne maszyny, generalnie byli wystraszeni. Piekło rozpętało się dopiero, gdy po 12 godzinach od startu, samolot ponownie znalazł się na madryckim Barajas. Ktoś bowiem zdradził jaki był prawdziwy powód powrotu maszyny – okazało się, że Brazylia nie zgodziła się na przelot airbusa nad swym terytorium. Air Comet od miesięcy bowiem nie płaci temu państwu za korzystanie z jego przestrzeni powietrznej i usług tamtejszych kontrolerów.

Wściekłość niektórych pasażerów była tak wielka, że przerażony personel wezwał policję aby zapewniła mu ochronę i uspokoiła najbardziej krewkich protestujących. Współczuć należy jednak i jednym i drugim. Pasażerom nie tylko dlatego, że nie dolecieli wczoraj do Buenos Aires, ale też gdyż wielu z nich miało już za sobą kilkudniowe koczowanie na madryckim lotnisku. Około 30 z 280 podróżujących wczoraj miało do Argentyny trafić już 3 dni wcześniej. Nie dostali się jednak na pokład z powodu overbookingu. Trudno jednak o cokolwiek winić personel przewoźnika, zwarzywszy że większość pracowników Air Comet ostatnią wypłatę w czerwcu...

Kierownictwo Air Comet, już zgodnie z tradycją, relatywizuje problemy i zapewnia że wszystko gra jak w najlepszej orkiestrze. Powrót z nad Atlantyku nazywają zaś „drobnym incydentem spowodowanym kłopotami w koordynacji z lotniczymi władzami Brazylii”...


tags: , , , , ,

21:05, zwirekiwigura , przewoźnicy
Link Komentarze (5) »