Google
Kategorie: Wszystkie | konstruktorzy | lotniska | promocje | przewoźnicy | wypadki
RSS

konstruktorzy

sobota, 08 września 2012

Ten rok należy do Boeinga. Amerykański konstruktor zbiera znacznie więcej zamówień na nowe samoloty, niż jego europejski konkurent - Airbus.

Paradoksalnie, miniony sierpień był szczególnie dobry dla koncernu z Tuluzy. Airbus w jego trakcie, podpisał kontrakty na dostawę aż 114 samolotów, m.in. dla Philippine Airlines (44 A320neo i 10 A330-300) i państowowej, chińskiej firmy leasingowej ICBC Financial Leasing (30 A320 i 20 A320neo).

Mimo to, bilans zamówień jakie dwaj najwięksi konstruktorzy zarejestrowali od początku roku wypada zdecydowanie na korzyść Boeinga. Tylko między styczniem, a końcem lipca w amerykańskim koncernie zamówiono dokładnie 700 maszyn. Zaś Airbusa, między styczniem i końcem sierpnia, znalazł nabywców na jedynie 384 samoloty.

Kierownictwo Airbusa jest jednak optymistycznie nastawione i przewiduje, że przyszłość europejskiego koncernu, podobnie jak jego amerykańskiego konkurenta, rysuje się w bardzo pogodnych kolorach. -Zapotrzebowanie na nowe samoloty będzie w najbliższych latach rosło. Z naszych prognoz wynika, że do 2030 r. nabywców znajdzie co najmniej 28200 nowych samolotów- twierdzi John Leahy, szef Airbusa.

Według przewidywań koncernu z Tuluzy, największymi rynkami zbytu staną się wkrótce, dla producentów samolotów, Indie i Chiny. Póki co, zaledwie co 20 statystyczny Hindus wsiada w ciągu roku raz do samolotu i co piąty Chińczyk. Jednak społeczeństwa tych państw coraz bardziej się bogacą i wskaźniki konsumpcji będą się coraz bardziej zbliżać do tych na Zachodzie. Tymczasem statystyczny mieszkaniec Stanów Zjednoczonych, czy Wielkiej Brytanii lata samolotem 3 razy w roku.

Tagi: airbus boeing
21:38, zwirekiwigura , konstruktorzy
Link Dodaj komentarz »
piątek, 31 lipca 2009

W tym blogu już niejednokrotnie poruszałem temat problemów Boeinga z jego najnowszym „dzieckiem” – słynnym, do niedawna świetnie się sprzedającym, choć jeszcze wcale nie latającym B787, pompatycznie zwanym Dreamlinerem.

Boeing od lat zapowiada, że będzie to samolot, który zrewolucjonizuje strandardy lotniczej podróży. Dzięki większym oknom i wyższej niż zwykle wilgotności powietrza w kabinie ma zapewnić pasażerom zupełnie nowe doznania i większy komfort. A liniom lotniczym, które zdecydują się na jego zakup, dostarczyć ma spore oszczędności – dzięki zastosowaniu na szeroką skalę materiałów kompozytowych Dreamliner ma być trwalszy i lżejszy, więc mniej palący, niż porównywalne samoloty. Zdaniem Boeinga, B787 gwarantować będzie swym operatorom 20 proc. oszczędności na paliwie i aż 30 proc. na kosztach utrzymania maszyny.

Tyle teoria. W praktyce wygląda to znacznie gorzej. Dla tych którzy zaplanowali zakup tego samolotu (w tym naszego LOTu), B787 jest - póki co – przede wszystkim synonimem łamigłówki czym i jak zastąpić maszyny, które miały zostać dostarczone a nie są i nie wiadomo kiedy będą. A dla Boeinga Dreamliner oznacza coraz większe koszty tytułem rekompensat za niezrealizowane wciąż kontrakty.

Samolot który miał trafić do pierwszego klienta, japońskich linii ANA, w 2008 roku, wciąż nigdy jeszcze nie wzbił się w powietrze. Jego premierowy, testowy lot był już przesuwany dziesiątki razy, po raz ostatni miesiąc temu. I wciąż nie wiadomo kiedy do niego dojdzie. Boeing ma nadzieję, że być może jeszcze przed końcem tego roku, a pierwszy egzemplarz trafi do Japonii w 2011 roku. Wielu ekspertów coraz głośniej jednak w to wątpi.

Okazało się bowiem, że trzeba zupełnie przeprojektować mocowania skrzydeł do kadłuba – wzmocnić je, usztywnić, co – być może – będzie wymagało zmian w konstrukcji samego kadłuba. Niektóre „wycieki” informacji z Boeinga sugerują wręcz, że odkryto poważne błędy w komputerowym modelowaniu samolotu i - co najgorsze – niezbędne poprawki sprawią, że samolot wcale nie będzie taki lekki (czyt. ekonomiczny), jak zapowiadano.

A znacząca zmiana jego parametrów, może się okazać wystarczającym powodem, aby wielu z ponad 50. przewoźników którzy już złożyli zamówienia na blisko 900 Dreamlinerów, anulowało kontrakty. Dla Boeinga taki scenariusz byłby katastrofą.

Póki co amerykańska prasa zaczyna nazywać B787, Dream-on-liner, czyli "samolot pozostający w sferze marzeń"...

Bardzo ciekawy artykuł na jego temat opublikowany został w jednym z redakcyjnych blogów tygodnika The Economist. Tam też znajdziecie linki do innych interesujących tekstów o problemach Boeinga z B787.

Jak myślicie? Uda się amerykańskiemu koncernowi zrealizować marzenie o rewolucyjnym samolocie?


tags: , , , , , .

21:35, zwirekiwigura , konstruktorzy
Link Komentarze (2) »
niedziela, 21 czerwca 2009

Tegoroczny Paris Air Show dowiódł, jeśli ktoś jeszcze miał wątpliwości, że ostrzeżenia IATA o najgłębszym, globalnym kryzysie w historii lotnictwa nie są przesadzone. Liczba zamówień na nowe samoloty spadła dramatycznie.

Podczas gry w ubiegłym roku, podczas analogicznej imprezy w Farnborough (targi lotnicze w Paryżu i Farnborough, odbywają się co dwa lata, naprzemiennie), Airbus i Boeing zdobyli w sumie zamówienia na 444 nowe samoloty, tak teraz nowe kontrakty obu konstruktorów nie obejmują, łącznie, nawet 150. maszyn.

Wyjątkowo boleśnie recesję na aeronautycznym rynku odczuł amerykański Boeing - rok temu z największej branżowej imprezy jego szefowie wyjechali z listą nowych zamównień liczącą 197 pozycji. Tym razem, w Paryżu, podpisali tylko dwa kontrakty – z Turkish Airlines i japońską firmą leasingową MCAP, a zamówione przez nich samoloty mogą policzyć na palcach dwóch rąk.

Dynamicznie rozwijający się turecki przewoźnik zamówił 7 egzemplarzy B777-300ER. Takich samych jakich dotyczył kontrakt podpisany w ubiegłym miesiącu. Wtedy THY zamówił pięć owych boeingów.
Firma ujawniła także, że w oczekiwaniu na dostarczenie tych samolotów przez Boeinga, co jest zaplanowane na lata 2010-2012, wyleasinguje ona na okres 25 miesięcy jedną taką maszynę z Delaware Aircraft Lease. Dołączy ona do trzech obecnie latających w barwach Turkish Airlines B777, które są wyleasingowene od indyjskiego przewoźnika Jet Airways.

Kontrakt z MCAP, czyli MC Aviation Partners, opiewa na dwa B737-800 o łącznej wartości 153. milionów dolarów. Samoloty te zostaną oddane w leasing japońskiemu przewoźnikowi Skymark Airlines.

Lepiej, choć też nie jakoś super-przebojowo, ma się sprawa nowych zamówień u europejskiego Airbusa. Poza ogłoszonym pierwszego dnia kontraktem na zakup 24 samolotów przez Qatar Airways, koncern z Tuluzy może się również pochwalić całkiem sporym zamówieniem od Air Asia X.

Malezyjski, międzykontynentalny low-cost kupi 10 egzemplarzy, będącego obecnie jeszcze w procesie projektowania, A350-900. Katalogowa wartość tego kontraktu to 2,4 miliarda dolarów. Zawiera on też opcję na ewentuelne 5 dodatkowych egzemplarzy tego modelu.

Listę zamówień europejskiego konstruktora przedłużył także Turkish Airlines. W piątek, równolegle do kontraktu z Boeingiem, Turcy podpisali także list intencyjny na zakup dwóch A330-200 i pięciu A330-300, zawierający także opcję na trzy dodatkowe egzemplarze tego ostatniego modelu. Teoretyczna wartość tego zamówienie (z wyłączeniem opcji) to 1,4 miliarda dolarów.

Wreszcie węgierski, choć bardzo dobrze znany także w Polsce, low-cost Wizz Air, podpisał list intencyjny dotyczący zakupu aż 50. kolejnych egzemplarzy A320, o łącznej wartości 3,8 miliardów dolarów. Oznacza to, że przewoźnik ten zamierza w najbliższych latach zwiększyć swą flotę z aktualnych 24. A320 do... 132 takich maszyn. Wizzair przed targami w Paryżu posiadał bowiem niezrealizowane jeszcze zamówienia na 58 A320.


tags: , , , , , , , , , ,

01:47, zwirekiwigura , konstruktorzy
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 czerwca 2009

Drugiego dnia Paris Air Show aktualny globalny kryzys rynku przewozów lotniczych dał się już wyrażnie odczuć – w przeciwieństwie do poniedziałku, ani Boeing, ani Airbus nie ogłosili dzisiaj żadnych nowych kontraktów.

Dobre miny mieli jedynie szefowie rosyjskiego Suchoja – znaleźli kolejnych nabywców na, przygotowanego wspólnie z Włochami, regionalnego Superjeta 100 – pierwszy cywilny samolot jaki powstał w Rosji, po upadku ZSRR. Kontrakt podpisany został z moskiewską firmą leasingową Avialeasing i opiewa na 24. takie maszyny, o katalogowej cenie 715 milionów dolarów. Avialeasing chce zamówione samoloty zacząć otrzymywać z początkiem 2011 roku.
Suchoj ma obecnie podpisane kontrakty na budowę 122. Superjetów, oraz opcje i listy intencyjne na około 50 kolejnych. Wiktor Subotin, prezes cywilnej filii Suchoja, wyraził nadzieję, że przed końcem tego roku lista potwierdzonych zamówień przekroczy 150 sztuk.

Pewien ruch w interesie odnotował także Brazylijski Embraer. Zupełnie nowych zamówień póki co nie ma, ale KLM Cityhopper, regionalna filia holenderskiego przewoźnika, potwierdził realizację siedmiu opcji na E190. Oryginalny, podpisany w sierpniu 2007 roku, kontrakt dotyczył 10 E190 i zawierał opcję na 16 kolejnych. W chwili obecnej, KLM Cityhopper ma już 4 takie maszyny, zamówienie na 13 kolejnych i wciąż ważne opcje na następne 9.

Brazylijczycy potwierdzili także, że niewielka japońska kompania regionalna Fuji Dream Airlines, która posiada obecnie dwa E170, postanowiła zrealizować istniejącą opcję na trzeci taki samolot, zamieniając go równicześnie na większy E175.


tags: , , , , , , , , ,

00:33, zwirekiwigura , konstruktorzy
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 15 czerwca 2009

Mimo bezprecedensowego, globalnego kryzysu w branży przewozów lotniczych, już podczas pierwszego dnia Paris Air Show, najważniejszej obok targów w Farnborough tego typu imprezy na świecie, zanotowano pierwsze, wcale nie małe kontrakty.

I mimo, że światowa opinia publiczna wciąż jest pod wrażeniem niedawnej katastrofy należącego do Air France airbusa, to właśnie europejski konstruktor jako pierwszy sprzedał w Paryżu samoloty.

Szef Qatar Airways, Akbar Al Baker, oznajmił że kierowana przez niego firma, poza czterema airbusami A321, których zamiar zakupu ogłoszony był już w ubiegłym roku, nabędzie także 20 egzemplarzy A320. Katalogowa wartość tych 24. nowych samolotów to blisko 1,9 miliarda dolarów. Al Baker nie wykluczył przy tym, że Qatar Airways utworzy wkrótce low-costową filię, która konkurowałaby z podobnymi kompaniami aktywnymi w regionie Półwyspu Arabskiego. Qatar Airways i Airbus uzgodnili, że zamówione maszyny zostaną dostarczone w ciągu najbliższych 3 lat.

Kolejnym kontraktem, którego szczegóły ujawniono w Paryżu, jest zamówienie przez hiszpańskiego przewoźnika Air Nostrum, aż 35. bombardierów CRJ1000. Air Nostrum, który wykonuje połączenia regionalne w imieniu Iberii, będzie jednym z pierwszych odbiorców tego zupełnie nowego modelu samolotu kanadyjskiego konstruktora.

Bombardier CRJ1000

CRJ1000 jest regionalnym dwusilnikowym samolotem mogącym zabrać na pokład do 100 pasażerów. W tej chwili trwa proces certyfikacyjny nowej maszyny i, zdaniem Bombardiera, pierwsze jego egzemplarze trafią do klientów na początku przyszłego roku. Katalogowa wartość kontraktu podpisanego przez Air Nostrum to 1,75 miliarda dolarów.

Węgierski Malev podpisał z kolei list intencyjny z rosyjskim koncernem Suchoj. Węgrzy są gotowi zakupić 30 egzemplarzy także przechodzącego obecnie proces certyfikacyjny, przygotowanego wspólnie z włoską firmą Alenia Aeronautica, Superjeta-100-95. Pierwsze egzemplarze produkowanego w Konsomolsku nad Amurem samolotu, powinny trafić do Budapesztu w 2011 roku. Suchoj ma w sumie obecnie zamówienia na blisko 100 takich maszyny. Pierwsi nabywcy, w tym m.in. Aerofłot, który chce mieć ich 30, powinni je otrzymać na początku przyszłego roku. Wartość zamówienia węgierskiego Maleva to mniej więcej miliard dolarów.

Z kolei szefowie Vietnam Airlines dali do zrozumienia, że być może podpiszą podczas Paris Air Show kontrakt na zakup dwóch airbusów A350 i 16. A321. Jest to jednak wciąż informacja nie potwierdzona.

Mimo tych dobrych wiadomości szefowie Airbusa przyznają, że ten rok będzie dość skromy. Planują, że uda im się dostarczyć klientom ok. 300 maszyn. To niewiele w porównianiu z ubiegłorocznym rekordem 483 samolotów przekazanych nabywcom. Szefowie Boeinga także spodziewają się spadku zamówień i dostarczeń. W ubiegłym roku koncern z Seattle wyprodukował i przekazał klientom 375 samolotów.


tags: , , , , , , , , , , ,

Airbus A330 to pewny i sprawdzony samolot. Powody wypadku maszyny Air France są wprawdzie jeszcze nie znane, ale nie sądzę aby miały one związek z jakąś wadą tego samolotu”. Jak myślicie, czyje są to słowa? Jakiegoś pracownika europejskiego koncernu broniącego własnego produktu? Samozwańczego eksperta? Czy może dziennikarza nie odróżniającego katastrofy od incydentu?

Nie, te zdania na temat A330 wypowiedział nie kto inny jak Jim McNerney, dyrektor koncernu Boeing. Pytany przez dziennikarzy dodał, że tragiczne w skutkach kłopoty z miernikami prędkości, które – zdaniem niektórych – mogły być jedną z przyczyn katastrofy sprzed dwóch tygodni, miewały także samoloty wyprodukowane przez jego koncern.

Choć może się to wydać szokujące, te jakże ważne dla bezpieczeństwa lotu czujniki wykorzystują wciąż, w XXI wieku, technologię wymyśloną przez Francuza Henri Pitota w... 1732 roku. Zresztą po dziś dzień, te czujniki, montowane zarówno w samolotach pasażerskich, jak i najnowocześniejszych wojskowych myśliwcach, nazywają się fachowo „rurkami Pitota”. Uproszczając, prędkość określana jest na podstawie ciśnienia wytwarzającego się w zagiętej pod kątem prostym rurce, której jeden koniec „łapie” pęd powietrza.

Czujnik przestaje jeddnak działać, gdy coś zatka rurkę. Np. śledczy podejrzewają, że jednym z powodów katastrofy boeing B757, który w 1996 roku rozbił się u wybrzeży Dominikany, było... gniazdo osy, założone przez nią w rurce Pitota. Innym potencjalnym niebezpieczeństwem jest możliwość zamarznięcia rurki podczas lotu. Dlatego są one wyposażane w systemy grzewcze.

W żadnym wypadku nie można powiedzieć, że Airbus ma gorsze rurki Pitota niż Boeing. Nie można, bo... obaj konstruktorzy samolotów otrzymują je od tych samych, dwóch jacy istnieją na świecie, producentów. Tak więc, zarówno w boeingach, jak i w airbusach, spotkać można czujniki prędkości wyprodukowane przez franuski Thales, bądź amerykański Goodrich.

Np. większość boeingów B777, które do tej pory nie miały żadnego tragicznego w skutkach wypadku, ma czujniki Thalesa. A airbusy A330 latające w barwach Emirates (największy użytkownik tego samolotu na świecie) mają czujniki Goodrich.

Thales był także producentem czujników prędkości jakie znajdowały się w rozbitym airbusie Air France. Producent samolotu już jednak trzy lata temu zalecił wymianę tego konkretnego modelu czujnika Thalesa na nowszy, właśnie ze względu na kłopoty z systemem ich ogrzewania. Było to zalecenie, nie polecenie, więc wielu przewoźników, w tym Air France, wówczas je zignorowało.

Zdaniem przedstawicieli Thalesa, ten sprawiający czasem kłopoty, konkretny model czujnika jest wciąż zamontowany w ponad 1000. samolotów na świecie. Airbusów, boeingów i bombardierów. Oraz w wielu samolotach wojskowych.

468x60 BF_lente

tags: , , , , , , ,

20:26, zwirekiwigura , konstruktorzy
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6