Google
Kategorie: Wszystkie | konstruktorzy | lotniska | promocje | przewoźnicy | wypadki
RSS
czwartek, 30 marca 2006

Rosyjski flagowy przewoźnik Aerofłot postanowił zamienić w końcu używane obecnie tupolevy Tu-134 na nowocześniejsze samoloty. I wybór padł na Airbusa. Kierownictwo rosyjskiej kompanii poinformowało dzisiaj, że między 2008 a 2015 rokiem Aerofłot kupi od 30 do 35 kolejnych maszyn z rodziny A320.

Wciąż nie wiadomo natomiast czym Rosjanie będą chcieli latać w przyszłości na długich trasach. Bo, póki co, ich flota długodystansowa jest niesamowicie rozdrobniona: od sędziwych A310, przez boeingi B-767 i ich rodzime Ił-96, po nowoczesne B777. Aerofłot już zadeklarował, że chce kupić aż 22 nowe długodystansowe maszyny, za które jest gotów zapłacić blisko 3 miliardy dolarów. O kontrakt ten bije się oczywiście Boeing ze swym projektem Dreamlinera i Airbus z planowanym modelem A350. W Moskwie zapewniają, że dostawca wybrany zostanie już w najbliższych dniach.

Czy w barwach Aerofłotu zobaczymy także awangardowe Dreamlinery? Odpowiedź już wkrótce! (fot: Boeing Company)

tag: , , , , , , , , , , ,

16:25, zwirekiwigura , przewoźnicy
Link Komentarze (2) »
wtorek, 28 marca 2006

Europejski gigant przestworzy, airbus A380, przeszedł pomyślnie kolejny etap na drodze do niezbędnej certyfikacji – test ewakuacji pasażerów i załogi. Testowy samolot, z maksymalną przewidywaną przez producenta ilością pasażerów, czyli z 853 osobami, zamknięto w nieoświetlonym hangarze w zakładach Airbusa w Hamburgu.

Eksperyment miał zweryfikować, czy rzeczywiście – tak jak od dawna zapewniali konstruktorzy – tak wielką maszynę można całkowicie ewakuować w przewidzianej międzynarodowymi normami półtorej minucie. Co więcej, zgodnie ze zwyczajem, ćwiczenie było utrudnione: aż połowa z 16 wyjść ewakuacyjnych jakie posiada A380 została zablokowana i nie można było ich użyć. Personel pokładowy – na codzień pracujący w Lufthansie – oczywiście nie wiedział z góry, które wyjścia zostały uszkodzone.

Mimo to udało się! I nie dość, że za pierwszym razem, to w dodatku z przyzwoitą rezerwą czasu. Wszyscy pasażerowie, a wśród nich dzieci i osoby starsze, oraz 20 członków załogi – w sumie 873 osoby - opuścili samolot po ponad 15-metrowych, nadmuchiwanych, ratunkowych „zjeżdżalniach” w ciągu dokładnie 80 sekund. I – poza jedną osobą, która złamała sobie nogę – nikt nie odniósł podczas ewakuacji poważniejszych obrażeń.

Obserwujący całą akcję przez kamery noktowizyjne przedstawiciele europejskich i amerykańskich agencji bezpieczeństwa lotniczego nie zgłosili żadnych zastrzeżeń. Eksperci ci będą oczywiście dogłębnie, jeszcze przez kilka tygodni, analizować zapis z ponad 40 kamer, które filmowały non-stop to co się działo wewnątrz samolotu i wokół niego. Szefowie Airbusa są jednak już teraz całkowicie usatysfakcjonowani.

Dodatkowym powodem do zadowolenia jest też dla nich, bez wątpienia, tegotygodniowa decyzja Sądu Apelacyjnego w Hamburgu, który odrzucił protest grupy mieszkańców sprzeciwiającej się przedłużeniu pasa startowego przy zakładach Airbusa w tym mieście. Europejski konstruktor planuje bowiem utworzenie tam coś w rodzaju stałego „pawilonu wystawowego” dla A380. Czyli miejsca w którym potencjalni nabywcy będą mogli giganta obejrzeć, odkryć wszystkie jego opcje i nawet odbyć próbny lot.

Singapore Airlines będzie pierwszym odbiorcą A380 (fot: Airbus S.A.S)


tags: , , , , .

piątek, 24 marca 2006

No i stało się. Po wielu dyskusjach i politycznych obawach Unia Europejska opublikowała wreszcie w tym tygodniu czarną listę kompanii lotniczych, których część bądź całość floty nie będą miała prawa, od najbliższej soboty, nie tylko lądować na unijnych lotniskach, ale nawet korzystać z europejskiej przestrzeni powietrzenej. Dlaczego? Bo po prostu zostały uznane za niebezpieczne.

Lista ta została opracowana na podstawie wyników kontroli wykonywanych przez narodowe organy nadzoru lotnictwa, jakim wyrywkowo poddawane są zagraniczne samoloty podczas lądowań na europejskich lotniskach. Zdaniem brukselskich ekspertów kontrole te wykazały, w przypadku tych zakazanych kompanii, „trwałą niezdolność usuwania braków i usterek odkrywanych podczas tych kontroli”. Używane przez nie maszyny zostały określone jako generalnie „źle utrzymywane i przestarzałe”.

Nie należy się jednak spodziewać tego, że europejska czarna lista spowoduje jakąś wielką rewolucję na unijnych lotniskach i w zbliżającą się sobotę tysiące pasażerów narażone będą na odwołane loty. Znaczna większość zakazanych przewoźników już od dawnia nie lata do Europy, niektórzy z nich zawiesili swą działalność, a jeszcze inni przestali wręcz istnieć.

Nie jest na pewno zaskoczeniem, że według europejskiej listy kontynentem na którym lata najwięcej sypiących się samolotów jest Afryka. Spośród zakazanych 95 kompanii zaledwie kilkanaście nie pochodzi z Czarnego Lądu.

A teraz po kolei, państwo po państwie, jacy przewoźnicy uznali zostali przez Unię za niebezpiecznych:

  • AFGANISTAN: Ariana Afghan Airlines (wszystkie samoloty, poza leasingowanym od niedawna airbusem A310 o numerze rejestracyjnym F-GYYY).
  • BANGLADESZ: Air Bangladesh (zakaz obejmuje jedyny samolot posiadany przez tą kompanie – boeinga 747-200 w wersji cargo, który i tak, z powodów technicznych, od kilku miesięcy już nie jest w stanie wzbić się w powietrze).
  • DEMOKRATYCZNA REPUBLIKA KONGO: całkowicie zakazane są wszystkie kompanie zarejestrowane w tym kraju, czyli: Africa One, African Company Airlines, Aigle Aviation, Air Boyoma, Air Kasai, Air Navette, Air Tropiques, ATO – Air Transport Office, Blue Airlines, Business Aviation, Butembo Airlines, CAA – Compagnie Africaine d’Aviation, Cargo Bull Aviation, Central Air Express, CHC Stelavia, Comair, C0-ZA Airways, DAS Airlines, Doren Aircargo, Enterprise World Airways, Filair, Free Airlines, Galaxy Corporation, GR Aviation, Global Airways, Goma Express, Great Lake Business Company, I.T.A.B. – International Trans Air Business, Jet Air – Jet Aero Services, Kinshasa Airways, Kivu Air, LAC – Lignes Aériennes Congolaises, Malu Aviation, Malila Airlift, Mango Mat, Rwabika Bushi Express, Safari Logistics, Services Air, Tembo Air Services, Thom’s Airways, TMK Air Commuter, Tracep, Trans Air Cargo Services, TRACO – Transports Aériennes Congolais, Uhuru Airlines, Virunga Air Charter, Waltair Aviation, Wimbi Diri Airways. Jedyny wyjątek dotyczy największego przewoźnika tego kraju: Hewa Bora Airways - zakazana w UE jest cała jego flota oprócz lockheeda Tristara L-1011 o numerze rejestracyjnym 9Q-CHC.
  • GWINEA RÓWNIKOWA: zakazane są wszystkie kompanie zarejestrowane w tym kraju, czyli: Air Consul, Avirex Guinée Equatoriale, COAGE – Compagnie Aerée de Guinée Equatoriale, Ecuato Guineana de Aviacion, Ecuatorial Cargo, GEASA – Guinea Ecuatorial Airlines, GETRA – Guinea Ecuatorial de Transportes Aereos, Jetline Inc., KNG Transavia Cargo, Prompt Air GE, UTAGE – Union de Transport Aereo de Guinea Ecuatorial. KOMORY: Comores Air Service (cała flota).
  • KAZACHSTAN: Air BGB, GST Aero (całe floty).
  • KIRGISTAN: Phoenix Aviation i Reem Air (całe floty).
  • LIBERIA: zakazane są wszystkie kompanie zarejestrowane w tym kraju, czyli: International Air Services, Satgur Air Transport, Weasua Air Transport.
  • LIBIA: Buraq Air (zakazane są tylko cztery iliuszyny 76 wykonujące loty cargo, oraz jeden z trzech let L-410, noszący numer rejestracyjny 5A-DMT.
  • RWANDA: Silverback Cargo Freighters (cała flota).
  • SIERRA LEONE: zakazane są wszystkie kompanie zarejestrowane w tym kraju, czyli: Aerolift, Afrik Air Links, Air Leone, Air Rum, Air Salone, Air Universal, Destiny Air Services, First Line Air, Heavy Lift Cargo, Paramount Airlines, Star Air, Teebah Airways, West Coast Airways.
  • SUAZI: zakazane są wszystkie kompanie zarejestrowane w tym kraju, czyli: African International Airways, Airlink Swaziland, Jet Africa, Northeast Airlines, Scan Air Charter, Swazi Express Airways.
  • TAJLANDIA: Phuket Airlines (cała flota).

Unia Europejska podkreśla, że jej czarna lista jest listą dynamiczną – znaczy to, że będzie się zmieniać. Kompanie znajdujące się na niej, jeśli udowodnią że podwyższyły swe standardy bezpieceństwa, mogą liczyć na skreślenie z niej. A inne, które zostaną przyłapane na nototycznych zaniedbaniach mogą, oczywiście, zostać do niej dodane. Liczy na to m.in. Międzynarodowa Federacja Ofiar Wypadków Lotniczych, której przewodniczący, Gérard David, skrytykował UE za nie umieszczenie na liście żadnej kompanii charterowej z basenu Morza Śródziemnego, które – jego zdaniem – znane są z powtarzających się problemów technicznych.

Ten właśnie Tristar jest jedynym samolotem z floty Hewa Bora Airways, który może jeszcze latać do państw UE (fot: Jérôme Krier)


tags: , , , , .

środa, 22 marca 2006

Europejski super-jumbo, czyli „dwupiętrowy” airbus A380, obchodził w ostatnich dniach mały jubieleusz. W niespełna rok po pierwszym locie tego największego kiedykolwiek zbudowanego samolotu pasażerskiego, który odbył się 27 kwietnia minionego roku w Tuluzie, maszyna ta ma już za sobą 1000 godzin lotu. Do dnia dzisiejszego hale produkcyjne Airbusa opuściły już cztery, w pełni operacyjne, egzemplarze A380.

Dwa z nich, wypełnione aparaturą pomiarową, latają po całym świecie uczestnicząc w najróżniejszych testach: aerodynamika, loty z małą prędkością, wibracje – wszystko to jest precyzyjnie analizowane. Gigant poddany też już został sprawdzianom w ekstermalnych warunkach klimatycznych: w styczniu wielokrotnie lądował i startował z lotniska w parno-upalnym kolumbijskim Medellin, a kilka tygodni później musiał stawić czoła śnieżnym opadom i mrozom poniżej -30 stopni w Iqualuit w Kanadzie.

Pozostałe dwie maszyny znajdują się obecnie w zakładach Airbusa w Hamburgu, gdzie montowane są kabiny pasażerskie w konfiguracji odpowiadającej tej, w jakiej A380 będzie latał z pasażerami. Gdy tylko wnętrza zostaną ukończone, samoloty te dołączą do testowej grupy i będą odbywać próbne loty na trasach, na których będą je później używać klienci europejskiego konstruktora. Na lipiec zaplanowana jest także kolejna seria testów w skwarze afrykańskiego lata.

Wszystkie dotychczasowe A380 wyposażone są w specjalnie zaprojektowane dla tego samolotu silniki Trent 900, brytyjskiego Rolls-Royca. W lipcu jednak, do testowej gromadki dołączy piąta maszyna, która będzie już miała konkurencjyny napęd GP7200, przygotowywany przez Engine Alliance, czyli specjalnie w tym celu utworzone joint-venture między GE Aircraft Engines i Pratt & Whitney.

Cała testowa piątka powinna wylatać w sumie do września co najmniej 2500 godzin i otrzymać wtedy niezbędne do komercyjnej eksploatacji międzynarodowe certyfikaty. A w końcu tego roku pierwszy gotowy do lotu z pasażerami A380 ma zostać wreszcie przekazany pierwszemu klientowi. Będzie nim Singapore Airlines.

Już rozpoczęta seryjna produkcja giganta ruszy wtedy pełną parą. Airbus otrzymał bowiem do tej pory zamówienia na 159 takich maszyn, od 16 klientów. Czterosilnikowy A380 zabierać będzie na pokład, w zależności od konfiguracji kabiny, od 555 do 840 pasażerów i będzie miał zasięg 15 tysięcy kilometrów.

Samolot ten przeszedł już testy kompatybilności z lotniskową infrastrukturą we Frankfurcie, Singapurze, Sydney, Melbourne, Kuala Lumpur i Dubaju. Airbus przewiduje, że pod koniec tego roku przynajmniej 25 lotnisk na świecie w pełni gotowych będzie do przyjęcia olbrzyma.

Teoretycznie A380 wylądować może na każdym lotnisku, które przyjąć może aktualnie największy samolot pasażerski, czyli boeinga 747. Maxi-airbus, tak jak Jumbo Jet, wymaga pasów startowych o szerokości minimum 45 metrów. Jednak aby zajmowanie przez pasażerów miejsc w samolocie, oraz załadowanie i rozładowanie ich bagaży nie zabierało zbyt wiele czasu, zalecana jest modernizacja stosownych infrastruktur, jak chociażby budowa „rękawów” umożliwiających równoczesne wejście/wyjście na oba pokłady. Operatorów lotnisk czeka jednak jedna obowiązkowa inwestycja – muszą się zaopatrzyć w silniejsze niż dotychczas ciągniki – te charakterystyczne, masywne pojazdy służące do wypychania samolotów z miejsc postojowych.

 

A380 podczas styczniowych testow w Iqualuit w Kanadzie (fot: Airbus S.A.S.)


tags: , , , , , , , .

wtorek, 21 marca 2006

Podczas, gdy nasz narodowy tani przewoźnik Centralwings cienko przędzie i w branży lotniczej aż huczy na temat dziesiątek milionów złotych jakie straciła już ta należąca do LOTu firma, lotniczy biznes coraz intensywniej rozwija się u naszych południowych są sąsiadów.

Największy czeski tani przewoźnik Smart Wings poinformował właśnie o rychłym otworzeniu nowych połączeń. Firma, należąca do lidera tamtejszego rynku przewozów charterowych Travel Service Airlines, w czerwcu uruchomi loty między:

  • Pragą i Brukselą (6 razy w tygodniu)
  • Pragą i Wenecją (4 razy)
  • Pragą i Barceloną (3 razy)
  • a także Pragą i Kopenhagą (2 razy).

W czasie sezonu letniego kompania zamierza także latać na Majorkę, Kretę i Cypr. Połączenia te uzupełnią już istniejące trasy między czeską stolicą a Madrytem, Amsterdamem, Paryżem, Rzymem i Mediolanem.

Smart Wings dysponuje obecnie flotą dwóch boeingów 737-200 i ośmiu B 737-800.

Boeing 737-200 (fot.: Smart Wings)

tags: , , , , , , .

10:30, zwirekiwigura , przewoźnicy
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 marca 2006

Hiszpanie przymierzają się do przejęcia kontroli nad brytyjską firmą BAA Airports, największym światowym operatorem lotnisk, który zarządza m.in londyńskimi portami lotniczymi Heathrow, Gatwick i Stansted, a także tymi w Glasgow, Edynburgu, Aberdeen i Southampton. Apetyt na brytyjskigo giganta ma jeszcze większy gigant – Grupo Ferrovial, znany w Polsce przede wszystkim ze swego udziału w rozbudowie Okęcia, oraz budowy niektórych odcinków autostrady A2.

Hiszpański koncern jest jedną z największych na świecie grup aktywnych w budowie i zarządzaniu wielkimi infrastrukturami. I ostatnio coraz więcej inwestuje właśnie w lotniska. Ferrovial już zarządza lub współzarządza portami lotniczymi w Bristolu, Belfaście, Sydney i chilijskiej Antofagaście. Przejęcie BAA Airports uczyniłoby z Hiszpanów firmą prawdziwie globalną i doskonale uzupełniłoby ich dotychczasową działalność sektorze lotniczym. Bo Anglicy poza lotniskami w Wielkiej Brytanii, mają także udziały w sześciu lokalnych portach lotniczych w Australii (m.in. Perth, Melbourne i Alice Springs), a także w Budapeszcie, Neapolu i Indianapolis.

W ubiegłym tygodniu Ferrovial oficjalnie zaproponował 8,8 miliarda funtów za BAA Airports. Anglicy ofertę tą natychmiast odrzucili tłumacząc, że jest ona poniżej rynkowej ceny ich firmy. Na giełdzie w Londynie akcja BAA na dzień przed hiszpańską propozycją kosztowała 8,39 funta, a to co zaproponował Ferrovial odpowiadało cenie 8,10 za akcję.

Analitycy giełdowi są jednak przekonani, że do transakcji wcześniej czy później dojdzie, a ubiegłotygodniowa propozycja była tylko „balonem próbnym”. Zdaniem hiszpańskiej prasy ekonomicznej Ferrovial jest gotów zapłacić, aż do 9 funtów za akcje.

tags: , , , , .

21:53, zwirekiwigura
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3